Elbanowski broni się: Polska szkoła wygląda tak jak w naszym raporcie

- Nie da się zakrzyczeć rzeczywistości, strasząc sądem. Polska szkoła wygląda właśnie tak jak w naszym raporcie - tak Tomasz Elbanowski komentuje zarzuty o nieprawdziwych informacjach zwartych w raporcie edukacyjnym inicjatorów akcji ?Ratujmy maluchy?. TOK FM sprawdziło, że wiele zarzutów jest nieprawdziwych. Elbanowski zasugerował, że protesty szkół mogą mieć podtekst polityczny. Tak jak cała sprawa sześciolatków.
Tomasz Elbanowski, lider Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców, nie ma sobie nic do zarzucenia. W "Poranku Radia TOK FM" przekonywał, że raport dotyczący polskich szkół, przedstawiony w Sejmie, zawiera prawdziwe informacje. Nie robi na nim wrażenia, że wiele informacji zawartych w dokumencie zostało podważonych.

- Przecież wiemy, że polska szkoła wygląda właśnie tak, jak opisaliśmy w raporcie. Nie da się zakrzyczeć rzeczywistości, strasząc sądem - mówił w TOK FM.

Kto zakrzykuje?

Zakrzykiwaniem rzeczywistości są dla Tomasza Elbanowskiego fakty dotyczące sytuacji w szkołach opisanych w raporcie. Okazało się, że informacje przedstawione przez działacza w Sejmie nie są zgodne z prawdą. Zaprotestowały m.in. szkoły w Jaśle, Kielcach, Krakowie i Katowicach.

"Pozdrawiamy osobę, która opowiada stek bzdur o naszej szkole" Sprawdziliśmy, jak naprawdę wygląda sytuacja w szkołach z raportu Elbanowskich

- Wiadomo, że dyrektorzy nie zgadzają się z krytycznymi relacjami. Wie pani, jakie sprostowania przychodzą ze szkół? Jak rodzic napisał, że dzieci siedzą na gołej ziemi, to dyrektor odpisał: to nieprawda. Bo tam jest podłoga z paneli - mówił Elbanowski w rozmowie z Dominiką Wielowieyską. Jak podkreślał, autorzy wszystkich "donosów" na temat nieprzygotowania szkół na przyjęcie sześciolatków są znani fundacji z imienia i nazwiska.

Zdaniem gościa "Poranka Radia TOK FM" raport to po prostu próba "powiedzenia prawdy o naszych szkołach". - Szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. To, mam wrażenie, jest kwestia polityczna i także te burze z dyrektorami odczytujemy jako polityczną - stwierdził Tomasz Elbanowski.

Spór o gimnazja

- Dlaczego chce pan zafundować moim dzieciom, które mają siedem lat, taką sytuację, że będą w szkole razem z 15-latkami? Młodsze dzieci były wtedy narażone na ryzyko agresji ze strony starszych uczniów - tak Wielowieyska pytała o pomysł likwidacji gimnazjów. A jedno z pytań w referendum, proponowanym przez pomysłodawców akcji "Ratujmy maluchy", właśnie tego dotyczy.

- Ja też mam młodsze dzieci. Myślę o ich edukacji całościowo. A one za jakiś czas trafią do gimnazjów, które są niewydolne wychowawczo. Konkretnym problemem są gimnazja. Nawet nauczyciele gimnazjalni mówią, że sobie nie radzą - odpowiadał Tomasz Elbanowski.

Głosowanie w sprawie referendum edukacyjnego powinno odbyć się w Sejmie pod koniec tygodnia. Wniosek ma duże szanse, bo popiera go cała opozycja. A i w koalicji głosy są podzielone. Wśród posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego wielu otwarcie mówi, że podobają im się postulaty firmowane przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich.

Więcej o: