Centrum Nauki Kopernik: Prof. Legutko nie miał wpływu na usunięcie kontrowersyjnego eksponatu

Europoseł PiS Ryszard Legutko skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawskie Centrum Nauki Kopernik, które pokazywało urządzenie prezentujące strefy erogenne człowieka. Kontrowersyjny eksponat zniknął z wystawy. - Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Legutki - informuje CNK.
"Decyzję o czasowym wyłączeniu z użytkowania eksponatu "Strefy erogenne" podjęliśmy wczesnym rankiem 31 października. Wtedy dostaliśmy wiele sygnałów od zwiedzających, wyrażających swoje zaniepokojenie obecnością tego eksponatu w Centrum. Chcemy być instytucją ponad podziałami. Miejscem, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie" - czytamy w oświadczeniu Centrum Nauki Kopernik.

"Zaufanie społeczne i dialog z osobami, które odwiedzają CNK, to fundament naszej działalności - dlatego słuchamy wszystkich głosów. Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Ryszarda Legutki. Eksponat został wyłączony przed południem, zanim dotarły do nas jakiekolwiek informacje o tych działaniach" - informuje CNK.

CNK promuje pedofilię?

Wątpliwości europosła PiS wzbudził eksponat "Strefy erogenne", który - jak napisał w uzasadnieniu zawiadomienia do prokuratury - pokazuje, "jak stymulować seksualnie chłopców i dziewczęta". Jak działa? Siadamy na ławeczce, instalujemy w specjalnej szczelinie kartę będącą biletem do Centrum i - wciskając odpowiednie guziki - otrzymujemy głosowe informacje o umiejscowieniu stref erogennych na ciele człowieka oraz poznawaniu wzajemnie przez pary swojej seksualności.

Zdaniem Legutki jest to "ewidentny przykład nachalnego propagowania lewackiej ideologii, który stoi w sprzeczności z polskim prawem". Legutko twierdzi, że "Kodeks karny stanowi jasno - prezentowanie treści pornograficznych osobom małoletnim poniżej 15. roku życia podlega karze. Podobnie jak zachęty do zachowań pedofilskich, a przecież eksponat mówi wyraźnie o "chłopcach i dziewczętach", a nie o mężczyznach i kobietach".

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Tutaj znajdziesz wersję na telefony z Androidem >>>A tutaj wersję na Windows Phone >>>

Więcej o: