Miedwiediew: Rozumiem złość, nie jest miło, kiedy cię szpiegują. Ale to nic niezwykłego

- Trudne zadanie czeka Stany Zjednoczone. Muszą naprawić szkody spowodowane podejrzeniami o szpiegowanie swoich sojuszników - powiedział premier Rosji Dmitrij Miedwiediew. Dodał, że jego zdaniem możliwe jest uspokojenie sytuacji.
- Rozumiem złość przywódców, nie jest miło, gdy cię szpiegują. Trzeba jednak pamiętać, że podsłuchy to nic niezwykłego. Zakładam, że nie odbywa się to w sposób absolutnie cyniczny - powiedział podczas rozmowy z dziennikarzami rosyjski premier.

- Uważam, że sytuacja może się uspokoić, ale - szczerze mówiąc - żadne zapewnienia tutaj nie pomogą. Co można powiedzieć w takiej sytuacji? "Przepraszamy, to się więcej nie powtórzy"? "Nie będziemy was podsłuchiwać"? Przecież nikt w to nie uwierzy - tłumaczył Miedwiediew.

Snowden ujawnia: przywódcy na podsłuchu

O podsłuchach NSA poinformował media Edward Snowden, który dostał w Rosji roczny azyl polityczny. Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) miała monitorować rozmowy telefoniczne 35 światowych przywódców - wynika z informacji opublikowanych przez " The Guardian". Numery telefoniczne liderów politycznych NSA miała otrzymać od urzędnika z Waszyngtonu.

Całą notatkę można przeczytać na stronie "Guardiana".

Urzędnik wspiera służby

Jak wynika z notatek Snowdena, anonimowy urzędnik przekazał NSA, a konkretnie Zarządowi Łączności Wywiadowczej (SID), w sumie 200 numerów, w tym właśnie 35 należących do najważniejszych postaci światowej polityki. Wiele z nich było już wcześniej znanych służbom, ale w bazie znalazły się 43 nowe rekordy. Numery te zostały objęte rutynowym monitoringiem - ujawnia Snowden.

Z jego informacji wynika też, że sytuacji, gdy urzędnicy udostępniali służbom swoje bazy kontaktów telefonicznych, było więcej. Czy wśród podsłuchiwanych osób była - jak przypuszczano wcześniej - Angela Merkel? Na to pytanie w materiałach Snowdena nie ma odpowiedzi.

Skandal z kanclerz Niemiec

"Der Spiegel" napisał, że Merkel mogła być obiektem inwigilacji prowadzonej przez amerykańskie służby wywiadowcze. Według redakcji amerykańskie służby przez lata namierzały prywatny telefon komórkowy pani kanclerz.

Niemiecka kanclerz przeprowadziła rozmowę telefoniczną z prezydentem USA, podkreślając, że gdyby informacje o jej inwigilowaniu miały się potwierdzić, jednoznacznie potępia takie praktyki. - Podsłuchiwanie przyjaciół jest niedopuszczalne - powiedziała niemiecka kanclerz.

Rzeczniczka amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) powiedziała "Spieglowi": "Prezydent zapewnił panią kanclerz, że Stany Zjednoczone nie kontrolują jej połączeń i nie będą tego czyniły (w przyszłości)". NSA podkreślało, że Obama nic nie wiedział o podsłuchiwaniu niemieckiej przywódczyni.

Więcej o: