Azrael: Mówimy o taśmach i politycznym szambie. A kto zajmie się państwem?

Dolnośląskie taśmy Platformy po raz kolejny pozwoliły zajrzeć za kulisy polityki. - Efekt jest taki, że większy prestiż społeczny ma sprzątaczka czy kierowca niż polityk - mówił w Poranku Radia TOK FM dr Robert Sobiech z UW. Azrael Kubacki, bloger Tokfm.pl, denerwował się jednak, że media skupiają się na ?politycznym szambie? zamiast rozwiązywaniu realnych problemów.
Goście Tomasza Sekielskiego w Poranku Radia TOK FM rozmawiali o nagraniach wskazujących na przekupstwo podczas dolnośląskiego zjazdu Platformy Obywatelskiej. - Części działaczy władza zaszkodziła. Zdeprawowała ich - zastanawiał się Sekielski.

Pitera o taśmach: Dwóch durniów zakpiło sobie z tego, co robimy. Powinni zostać wyrzuceni >>>

Dr Robert Sobiech, socjolog z UW, przypominał, że Polacy są świadomi obsadzania stanowisk w sektorze publicznym przez polityków i urzędników. Wskazują na to choćby sondaże opinii publicznej, w których odsetek osób zwracających uwagę na ten problem jest niezmiennie wysoki. - Od kilkunastu lat wynosi 70-80 proc. - mówił socjolog.

"To zjawisko jest wpisane w funkcjonowanie systemu demokratycznego"

- Efekt jest taki, że większy prestiż społeczny ma sprzątaczka czy kierowca niż polityk - podkreślił dr Sobiech. Jego zdaniem odbija się to także na wyborach. - Jeśli popatrzeć, jaki mandat społeczny miała PO, kiedy odniosła zdecydowane zwycięstwo, to było mniej niż 20 proc. dorosłych obywateli. PiS ma poparcie na poziomie 15 proc. uprawnionych do głosowania. To naprawdę słabe poparcie. Ale politycy wiedzą, że może być 15, może być 10 proc., byleby wygrali - stwierdził socjolog.

Dr Sobiech nie pozostawia jednak złudzeń. - To zjawisko jest wpisane w funkcjonowanie systemu demokratycznego. Nie ma ze strony polityków wielkiego zainteresowania, żeby coś z tym zrobić, co jest zrozumiałe. Ale nacisk ze strony mediów, organizacji strażniczych powinien być systematyczny - zaznaczył.

"Nie rozliczyliśmy z tego premiera"

- Trochę winy ponosimy także my, dziennikarze. Oburzamy się falami - przyznał Michał Szułdrzyński z "Rzeczpospolitej". I przypomniał ubiegłoroczną aferę taśmową z Władysławem Serafinem z PSL w roli głównej. "Puls Biznesu" ujawnił rozmowy Serafina z byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem o możliwych nieprawidłowościach, nepotyzmie i niegospodarności w spółkach związanych z resortem rolnictwa kierowanym przez PSL.

Szułdrzyński dodał, że równolegle do taśm Serafina "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że wszyscy zatrudnieni w Mazowieckiej Jednostce Wdrażania Programów Unijnych byli powiązani z PO. Po tym wszystkim CBA miała przygotować raport o skali nepotyzmu w spółkach skarbu państwa i przekazać go premierowi. - Tyle że nie rozliczyliśmy z tego premiera - zauważył Szułdrzyński.

Zajmiemy się państwem czy politycznym szambem?

Dlatego też, zdaniem dziennikarza, media powinny uważniej monitorować problem. - Jeśli nie będzie zorganizowanego nacisku opinii publicznej, politycy nie mają żadnego interesu, żeby coś zmieniać. Gdyby Tusk wprowadził zasadę apolitycznych spółek samorządowych, komunalnych, skarbu państwa, straciłby narzędzie uprawiania polityki kadrowej w partii - wyjaśniał Szułdrzyński.

- Musimy codziennie o tym przypominać, bo nie mam najmniejszych wątpliwości, że jeżeli zmieni się w Polsce władza i wygra na przykład PiS, to wyrzuci wszystkich ludzi z PO i zastąpi swoimi. Tym się płaci w polityce, to jest ta waluta - dodał Szułdrzyński.

Azrael Kubacki, bloger Tokfm.pl, zauważył, że kolejne afery w istocie odciągają nas od tego, co w polityce najważniejsze. - Dla mnie większym problemem jest to, że PO i rząd jako taki, w którym jest wielu doskonale przygotowanych polityków, nie zajmuje się państwem. Ochroną zdrowia, szkolnictwem, ustawą śmieciową - mówił Kubacki. - Pytanie, czy te rzeczy będą rozwiązywane, czy będziemy rozmawiać o szambie politycznym - skwitował.

Więcej o: