Kraśko: Wolałbym lepiej zapamiętać prof. Rońdę. Byłoby nieeleganckie, jeślibym go atakował

Piotr Kraśko zabrał głos w sprawie słynnego blefu prof. Jacka Rońdy. - To, co powiedział, wyrządziło większą krzywdę ludziom współpracującym z prof. Rońdą niż wiele bardzo ostrych zarzutów formułowanych przez przeciwników zespołu Macierewicza. Wolałbym lepiej zapamiętać prof. Rońdę - mówił w TOK FM.
Prof. Jacek Rońda nie prowadzi II Konferencji Smoleńskiej, która zaczęła się dziś w Warszawie. To jedyny - jak na razie - efekt tego, że naukowiec z AGH przyznał się, że w programie Piotra Kraśki blefował na temat dowodów dotyczących katastrofy smoleńskiej.

Po raz pierwszy sprawę skomentował - w TOK FM - dziennikarz telewizji publicznej. - Nie wiem, czy jeszcze kiedyś się spotkamy z panem profesorem. Mam nadzieję, że tak. Ale jeżeli nie, to wolałbym go lepiej zapamiętać - zaczął Kraśko.

Zdaniem dziennikarza TVP kwietniowa wypowiedź prof. Jacka Rońdy, "że świadomie blefował, wyrządziła większą krzywdę grupie ludzi współpracujących z panem profesorem niż wiele bardzo ostrych zarzutów formułowanych przez tych, którzy podważają sens istnienia zespołu Macierewicza". - Myślę, że Antoni Macierewicz ma tego świadomość. I prof. Rońda też. Przecież to nie była rozmowa, w której brały udział trzy osoby. Ten program obejrzały 2 mln ludzi.

"Byłoby to nieeleganckie"

Przypomnijmy: ekspert zespołu Macierewicza stwierdził w TVP, że ma dowody na to, że piloci prezydenckiego tupolewa nie zeszli poniżej wysokości 100 m. Ale nie chciał ujawnić, skąd to wie. Za to w Telewizji Trwam przyznał, że nie ma żadnych dowodów na poparcie tej tezy. "Ja w wywiadzie z panem Kraśką trochę zagrałem. To był blef" - powiedział.



- Konsekwencje tej wypowiedzi są ogromne. Większe niż wiele bardzo poważnych dyskusji, które toczyliśmy - podkreślał Piotr Kraśko. Przez całą wypowiedź nie użył żadnego ostrzejszego słowa na określenie zachowania prof. Rońdy niż to, że naukowiec blefował. - Bo byłoby nieeleganckie, jeśli atakowałbym pana profesora - tłumaczył.

Sprawą słynnego "blefu" naukowca zainteresowali się jego przełożeni. Rektor Akademii Górniczo-Hutniczej prof. Tadeusz Słomka zapowiedział, że sprawą wypowiedzi Rońdy zajmie się komisja etyki.