Kleiber o wypowiedzi prof. Rońdy: Byłem porażony. To nie jest wypowiedź uczonego

- Byłem porażony. To są słowa, które nie powinny nigdy paść. To nie jest wypowiedź uczonego - komentował w TVN24 niedawną wypowiedź prof. Jacka Rońdy prof. Michał Kleiber. Prezes PAN wycofał się w ostatnich dniach z pomysłu organizacji konferencji naukowej na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej, m.in. z powodu burzy po wystąpieniu w TV Trwam eksperta z zespołu Antoniego Macierewicza.
Prof. Michał Kleiber zaznaczył w "Faktach po Faktach", że na podjęcie ostatecznej decyzji o wycofaniu się z pomysłu organizacji konferencji naukowej, złożyło się wiele czynników. - Sytuacja, w jakiej w tej chwili cała ta sprawa się znajduje, nie sprzyja jakiejkolwiek merytorycznej debacie - ocenił prezes PAN. - Z jednej strony pokazywanie zdjęć dzisiaj, które powinny być, według mnie, pokazane dwa lata temu i by to zasadniczo zmieniło sytuację psychologiczną - wymienił Kleiber, odnosząc się do przedstawienia przez zespół Macieja Laska niepublikowanych do tej pory zdjęć związanych z badaniem katastrofy smoleńskiej.

- Z drugiej strony doniesienia do prokuratury co drugi czy trzeci dzień w tej chwili. Z trzeciej strony, zupełnie karygodna wypowiedź jednego z ekspertów zespołu pana posła Macierewicza. Ona w moim przekonaniu jest pewnym dowodem na emocje, które absolutnie uniemożliwiają merytoryczną rozmowę - dodał.

"To przykład całkowitego braku powagi"

Pytany, co pomyślał, kiedy usłyszał wypowiedź prof. Rońdy w TV Trwam (ekspert stwierdził tam, że w kwietniowym programie "blefował" i przedstawił bezużyteczny dokument), prezes PAN przyznał: Byłem porażony. To są słowa, które nie powinny nigdy opaść. To przykład całkowitego braku powagi wobec najpoważniejszych z poważnych spraw, które w naszym społeczeństwie dzisiaj dominują - ocenił.

- To nie jest wypowiedź uczonego, to jest wypowiedź człowieka, który tam się znalazł i ze względów, których ja kompletnie nie rozumiem, raz blefował, raz się przyznał, że blefował i raz częściowo nawet bronił tego, co powiedział. Dla mnie to jest zdumiewająca historia. Mam nadzieję, że nie będę wystawiany na podobną próbę obserwowania niegodnych zachowań osób publicznych - zaznaczył prezes PAN.

Dodał jednocześnie, że władze uczelni, która zatrudnia Rońdę, powinny wyciągnąć konsekwencje. - Nie wyobrażam sobie, żeby uczonego, który przyznał się, że w tak poważnej sprawie blefował, nie spotkała jakaś kara - zaznaczył Kleiber.

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!