Kurski: Były szef SKW nie wie, kim jest Rońda? To człowiek, który w "Nie" pluł na prawicę, pluł na Piłsudskiego

- Rońda robi sobie kpiny z katastrofy, w której zginęło 96 osób, w której zginął prezydent Polski. To jest rzecz skandaliczna, za którą odpowiedzialność bierze Antoni Macierewicz - powiedział w Radiu Zet Jacek Kurski. - Ta sprawa jest dla PiS jak Stalingrad - teraz pozostaje tylko odwrót - skomentował Wojciech Olejniczak.
- Sprawa prof. Rońdy jest absolutnie skandaliczna - powiedział w Radiu Zet Jacek Kurski z Solidarnej Polski. W programie "7. dzień tygodnia" politycy różnych partii komentowali sprawę prof. Jacka Rońdy, który w wywiadzie dla TV Trwam przyznał, że w TVP kłamał o dowodach ze Smoleńska, a w programie Piotra Kraśki powoływał się na nieistniejący dokument z Rosji.

Robienie sobie kpin z katastrofy

Skandal - to słowo najczęściej pojawiało się w wypowiedziach polityków zaproszonych do programu Moniki Olejnik. - Robienie sobie kpin i beki, że się wkręciło Kraśkę w sprawie, w której chodzi o śmierć 96 wybitnych Polaków, w tym polskiego prezydenta, jest rzeczą skandaliczną - stwierdził Jacek Kurski. Polityk Solidarnej Polski przypomniał też przeszłość prof. Rońdy.

- Były szef SKW bierze na szefa swojego komitetu naukowego faceta, który był korespondentem urbanowskiego "Nie", był działaczem PZPR swojej uczelni, był doradcą Millera. Nie wie, kto to jest? - oburzał się Kurski. Zacytował też jeden z artykułów Jacka Rońdy opublikowanych w "Nie", w którym wulgarnie opisywał polską prawicę i jej polityczne korzenie, wspominając m.in. o "biciu konia na widok kobyły Piłsudskiego". - Macierewicz zatrudnia faceta, który w ordynarny sposób pluł na prawicę i na marszałka - podsumował Kurski.

"To Stalingrad Prawa i Sprawiedliwości"

Politycy przyznają, że kłamstwo prof. Rońdy negatywnie odbija się nie tylko na pozycji zespołu Macierewicza, ale całego Prawa i Sprawiedliwości. - Gdyby ktoś z kierownictwa partii kazał mu pokazać ten dokument i gdyby później sprostował sprawę Adam Hofman czy prezes Kaczyński, to dodałoby PiS wiarygodności - stwierdził Stanisław Żelichowski z PSL.

- Sytuacja z Rońdą to jest punkt zwrotny. To jest tak jak Stalingrad - teraz będzie odwrót. Wszystkie słabości PiS zostały obnażone. Mieliśmy tyle absurdów, że już wystarczy - podsumował Wojciech Olejniczak z SLD.

"Kaczyński powinien zdymisjonować Macierewicza z funkcji szefa zespołu"

Jacek Protasiewicz poszedł jeszcze dalej. Poseł PO przyznał, że czuje się osobiście oszukany, bo w maju, kiedy Rońda "blefował" w rozmowie z Kraśką, on popierał wyświetlanie w telewizji dwóch filmów o Smoleńsku. Teraz polityk domaga się dymisji szefa zespołu parlamentarnego.

- Żądam od Jarosława Kaczyńskiego, żeby doprowadził do dymisji Antoniego Macierewicza z funkcji szefa zespołu parlamentarnego. On musi wziąć odpowiedzialność za te kłamstwa, które są wpuszczane w opinię publiczną - powiedział Protasiewicz. - Ktoś powinien wziąć odpowiedzialność za Macierewicza i jego oszukańczych ekspertów - stwierdził, odwołując swoje poparcie dla debaty z ludźmi Macierewicza. - Nie spodziewałem się, że ktoś może przyjść po to, żeby kłamać. Mówić, że jest ekspertem, mieć tytuł profesorski i kłamać - tłumaczył poseł Protasiewicz.

- Kiedy po wakacjach rozmawialiśmy o tym, czy zrobić konferencję pana profesora Kleibera, uważałem, że warto pozwolić środowisku naukowemu wziąć udział w wyjaśnianiu tej katastrofy. Ale jednak nie warto, bo po drugiej stronie są albo ludzie niekompetentni, albo kłamcy - dodał. Jacek Protasiewicz poparł tym samym profesora Kleibera, który po informacji o kłamstwach profesora Rońdy odwołał planowaną debatę naukową na temat katastrofy smoleńskiej, w czasie której dyskutować mieli eksperci Macieja Laska i Antoniego Macierewicza.

Więcej w Radiu Zet

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie na żywo w Twoim telefonie!