Referendum w Warszawie: PO traci, ale PiS nie zyskuje. Ani wśród wykształconych, ani ogólnie [ANALIZA]

- Owszem, PO straciło w Warszawie zwolenników, ale PiS ich nie zyskał - mówi dziennikarzowi ?Gazety Stołecznej? Michałowi Wojtczukowi socjolog Bartłomiej Biskup. Wojtczuk analizuje, jacy wyborcy wzięli udział w niedzielnym referendum.
Kim jest większość z 322 tys. warszawiaków głosujących w niedzielę przeciw Gronkiewicz-Waltz? - Zdecydowana większość tych, którzy głosowali w referendum, to zwolennicy PiS - uważa dr Bartłomiej Biskup, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, choć zaznacza, że wyborcy PiS to oczywiście nie wszyscy z głosujących. - PiS robił bardzo intensywną kampanię, mobilizował swoich wyborców.

"6,3 proc. tych, którzy wzięli udział w badaniu, wskazało na PiS, 14,4 proc. na PO. 7 proc. to wyborcy SLD. Jedna ósma zaś - wyborcy innych partii, a jedna dziesiąta nie głosowała w poprzednich wyborach. W rzeczywistości udział zwolenników PiS wśród głosujących w referendum prawdopodobnie był wyższy. Wskazuje na to wysoki poziom nieufności do ankieterów. - Mieliśmy nadzwyczaj dużo odmów udziału. Normalnie przy ogólnopolskim badaniu exit polls odsetek odmów nie przekracza 10 proc., częściej oscyluje w okolicach 6-8 proc. A tu mieliśmy 20 proc., a w niektórych miejscach nawet ponad 20 proc. - mówi Urszula Krassowska z TNS Polska. A w Polsce tradycyjnie to zwolennicy PiS są najbardziej podejrzliwi wobec sondaży" - czytamy.

Dziennikarz "Gazety Stołecznej" zaprzecza też w swojej analizie, że PiS - jak twierdził wczoraj Jarosław Kaczyński - zyskało wyborców wśród ludzi z wyższym wykształceniem: "Z sondażu TNS Polska wynika, że 46 proc. tych, którzy poszli na referendum, to ludzie z wyższym wykształceniem. W poniedziałek Jarosław Kaczyński przedstawiał to jako dowód na to, że PiS zyskuje zaufanie inteligencji. Do urn poszedł jednak tylko co czwarty uprawniony, więc ci wykształceni, którzy poszli na referendum, to tylko ok. 11 proc. tych, którzy mieli prawo głosu. A w Warszawie odsetek ludzi z wyższym wykształceniem kształtuje się na poziomie ok. 26 proc., czyli więcej wykształconych zostało w domu niż poszło na referendum."

- W głosowaniach zawsze jest nadreprezentacja ludzi z wyższym wykształceniem. Nie wysnuwałbym z tego żadnego daleko idącego wniosku. Poza tym to było referendum lokalne. Prawdopodobnie te wyniki oznaczają tylko tyle, że w warszawskim elektoracie PiS ludzi z wyższym wykształceniem jest więcej niż w reszcie kraju. Bo w Warszawie po prostu wykształconych jest więcej - mówi Bartłomiej Biskup.

Więcej w "Gazecie Wyborczej" >>>