"Trędowaci? Tak czuły się ofiary nadużyć seksualnych księży" [FELIETON KS. LEMAŃSKIEGO]

"Przez długie dziesięciolecia ofiary nadużyć seksualnych księży traktowane były przez instytucjonalny Kościół i w swoim lokalnym środowisku jak trędowate, i same tak się czuły" - pisze w felietonie ks. Wojciech Lemański.
"Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodził do pewnej wsi, wyszło naprzeciw niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni" /Łk 17,11-14/

Z pogranicza Samarii i Galilei jeszcze dobry kawałek drogi do Jerozolimy, zwłaszcza jeśli idzie się pieszo i na dokładkę, w przypadku trędowatych, z pominięciem traktów uczęszczanych przez zdrowych wędrowców. A gdzie szukać kapłanów, jeśli nie w świątyni.

Nie wysłał przecież Jezus tych nieszczęśników do jakiegoś pobliskiego plebana, bo takim mógł być w tym czasie co najwyżej przełożony miejscowej synagogi albo jakiś mniej lub bardziej uczony w Piśmie. Tu słyszymy wezwanie, by poszli do kapłanów. Miejsce kapłanów było wówczas i powinno być nadal przy ołtarzu, a ich podstawowe zadanie polegało na składaniu na tymże ołtarzu ofiar w intencjach wiernych. Machabeusze podczas sławnego powstania, ołtarze zbudowane przez Greków w większych osadach zburzyli, i teraz, by spotkać kapłanów, należało podążyć do jedynej świątyni, do Jerozolimy.

"Jedno cudowne uzdrowienie, a pytań z nim związanych cała masa"

Ewangelista informuje, że ci trędowaci doznali oczyszczenia, gdy szli. Ale jak długo wędrowali i w którym momencie tej pielgrzymki zauważyli, że już nie są trędowaci, tego nie wspomina. Cuda mają to do siebie, że docierają do naszej świadomości powoli, przedzierając się przez gąszcze wątpliwości, przez chaszcze racjonalnych wytłumaczeń, przez wąwozy zwątpień, złudzeń i zawiedzionych nadziei. Jak to było z tym cudownym uzdrowieniem nieuleczalnie chorych trędowatych idących do Jerozolimy, nie wiemy. Mogło ono nastąpić równie dobrze tego samego dnia, gdy spotkali Jezusa, jak i nazajutrz. Mogli doznać oczyszczenia z trądu już po kilkudziesięciu krokach przemierzonych na spotkanie kapłanów, lub dopiero po wielu kilometrach uciążliwej wędrówki. Mogli zostać uzdrowieni wszyscy jednocześnie, albo też jeden po drugim. Mogli wreszcie zauważyć swoje uzdrowienie sami lub dowiedzieć się o nim podczas wymaganej prawem obdukcji dokonywanej przez kapłanów. Jedno cudowne uzdrowienie, a pytań z nim związanych cała masa.

Wiemy z opisu Ewangelisty, że Jezus wysłał tych dziesięciu do kapłanów. Po co? Ano po to, by zgodnie z prawem wówczas obowiązującym zweryfikowali cud i pozwolili tym ludziom powrócić do społeczności, którą musieli opuścić, gdy uznano ich za trędowatych. O wiele łatwiej kogoś ze wspólnoty usunąć, niż do niej przywrócić. Łatwiej rzucić na kogoś anatemę lub inną klątwę, uznając go za trędowatego, za wykluczonego, za zło wcielone niż dać świadectwo prawdzie. I wtedy, i dziś łatwiej jest człowieka zniszczyć, niż niesłusznie oskarżanego oczyścić z piętna winy. W świecie ostrych podziałów, nieprzekraczalnych granic i jednoznacznych opinii nie ma miejsca na nawrócenie, na przemianę, na pokutę.

"Oczyszczająca fala nadciągała..."

Przez długie dziesięciolecia ofiary nadużyć seksualnych księży traktowane były przez instytucjonalny Kościół i w swoim lokalnym środowisku jak trędowate, i same tak się czuły. Obrzydliwe, oślizłe piętno natrętnych wspomnień szło za nimi krok w krok i ciążyło niczym kamień młyński. A przecież Jezus powiedział wprost, komu u szyi ten kamień powinno się powiesić, kto ten ciężar powinien podjąć i dźwigać.

Oczyszczająca fala powoli, acz skutecznie podnosiła się i nadciągała do nas z wielu stron. Ludzie skrzywdzeni przez funkcjonariuszy Kościoła wychodzili z zaułków, z marginesu, na który ich zepchnięto, i z zapomnienia, na które został skazani. Zamykano im usta wezwaniami do pokory, do przebaczenia, do nieszkodzenia Kościołowi. Mówiono do nich: "To było już tak dawno, zapomnijmy o tym, każdemu może się przytrafić chwila słabości, po co powracać do zdarzeń sprzed kilku, kilkunastu, a nawet sprzed kilkudziesięciu lat".

Teraz znów powinni pójść do kapłanów, by ci zweryfikowali ich krzywdę, ich prawdomówność, ich niewinność. Nie chcą iść tą drogą. Zresztą wypowiedzi prominentnych przedstawicieli "kapłanów" niepokoją, przerażają, śmieszą, budzą ich lęk, a nawet odrazę. Czy ci, którzy tak długo ich krzywdy zamiatali pod dywan, przymykali oko, przenosili sprawców z jednej placówki duszpasterskiej do innej, mieliby teraz wyznaczać standardy postępowania w takich sprawach? Czy ci, którzy swoimi zaniedbaniami czy wręcz świadomym mataczeniem przyczynili się do skrzywdzenia kolejnych osób, mają dziś prawo pouczać, wyjaśniać i usprawiedliwiać?

Tekst znaleźliśmy na stronie internetowej ks. Wojciecha Lemańskiego.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.


Więcej o:
Komentarze (15)
"Trędowaci? Tak czuły się ofiary nadużyć seksualnych księży" [FELIETON KS. LEMAŃSKIEGO]
Zaloguj się
  • nirelle

    Oceniono 7 razy -7

    Biblie mozna interpretowac na sto sposobów, jak komu wygodnie. Trędowaty ks. Lemański będzie uzdrowiony - ale kiedy? Gdy dotrze do synagogi w Jerozolimie? A może gdy zostanie wykluczony z kk ?
    Ja sądzę, że stanie się cud i zostanie on cudownie nawrócony gdy wstąpi "dobrowolnie" do zakonu
    i przestanie służyć faryzeusom. To byłoby nie wykluczenie owieczki ze stada lecz akt miłosierdzia.

    Ks. Lemański pisze jednak , że ..."W świecie ostrych podziałów, nieprzekraczalnych granic i jednoznacznych opinii nie ma miejsca na nawrócenie, na przemianę, na pokutę...." Takich myśli, słów nie powinien używać pasterz, za jakiego uważa się ks. Lemański. Powinien walczyć o każdą owieczkę. Tymi słowami mówi, że stał sie politykiem.
    W świetle swoich przytoczonych słów widac, że wybiera inną drogę - i sam powinien zrzucić sutannę.
    Jest tylko małe ale, trąd to choroba ciała a ks. Lemański zdrowy na ciele ma chory umysł. I tu chyba nie nastąpi cud uzdrowienia. Chyba, że oblucje przed póściem do synagogi. Na szczęście jest w Warszawie, nie trzeba iść do Jerozolimy. Ale też szkopuł - ks. Lemański nie jest obrzezany. Za to jest wielu polityków zydowskiego pochodzenia nieobrzezanych - dołączy do nich. Jeśli przyjmą chorego na umyśle.
    KK sam się oczyści, bez jego pomocy i będzie nadal trwał przez kolejne wieki. Zmiany w KK też nastąpią.

    Rodzice powinni pogłębiać więź duchową ze swoimi dziećmi a mniej przykładać uwagi do sfery materialnej. Pedofile są nie tylko w kk ale w szkole, w wojsku, na siłowniach, zajeciach/treningach sportowych, na ulicy, dworcach. Tylko bliski kontakt rodzica z dzieckiem jest w stanie uchronić go przed trądem obecnego świata: galerianki, prostytucja za pieniądze uprawiana przez chłopców, narkotyki, alkoholizm.

  • gralp

    Oceniono 7 razy 7

    Wspaniałe kazanie. Nie dlatego, że staje okoniem i idzie pod prąd, ale jest po prostu inteligentne. Zupełnie nawskoś biskupim intrygom, dzięki wypędzeniu z ambony przekaz Lemańskiego opublikowany w necie dotrze do znacznie szerszego grona ludzi niż uprzednio. Czego mu szczerze życzę.

  • hon.x.cep

    Oceniono 5 razy 1

    do patriotaa. To ty jesteś obleśny w swojej nienawiści do ludzi wyznawco diabła.

  • gdsta

    Oceniono 4 razy 4

    www.ksiadzlemanski.waw.pl/index.php/wsluchaj-sie-w-slowo/781-tredowaci
    święta racja

    bronić KK to nie bronić szubrawców

  • m.arco

    Oceniono 33 razy -27

    Zastanawiające jest, że oburzenie na homoseksualizm księży, problem w polskim kościele marginalny, ślą jednocześnie listy w obronie słynnego reżysera pedofila w pełni akceptując pedofilię pośród celebrytów.

  • m.arco

    Oceniono 29 razy -27

    Pedofilia pośród księżny to głównie akty homoseksualne. Ci ludzie oszukali nas wiernych nie zamierzając odnosić się do nauki kościoła, którą powinni szerzyć. Ulegli propagandzie europejskiej lewicy i organizacji homoseksualnych propagujących pedofilię poprzez adopcję dzieci i wdrażanie seksu do głów czterolatków dlatego też ludzie, których dzieci zostały skrzywdzone powinni szukać zadośćuczynienia od organizacji homoseksualnych oraz partii lewicowych i liberalnych.

  • 66aska66

    Oceniono 29 razy 27

    Lemanski, jako jeden z bardzo niewieu duchownych w Polsce zawsze stal po stronie ofiar molestowania. I wszystkich innych przez Kosciol skrzywdzonych. Hoser kryjacy pedofila wyrzucil go z probostwa i grozil suspensa. Za to nikt jeszcze przepraszam nie uslyszal.
    List w sprawie ks. Lemanskiego ciagle dostepny w sieci. Mozesz przeczytac. Jesli chcesz, mozesz podpisac.
    Adres:

    poparcie-lemanskiego.blog-bobika.eu/

  • patriotaa

    Oceniono 51 razy -41

    skończ żydzie obleśny wreszcie wypisywać bzdety, żygać mi sie na cibie chce Lemański izraelito

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX