MSZ walczy z "polskimi obozami". Sekielski: Wadliwe kody pamięci? Niech wymyślą coś lepszego

Polskie MSZ rusza do walki z określeniem "polskie obozy koncentracyjne". Na początek w internecie. Przekaz od polskiej dyplomacji ma brzmieć: to są wadliwe kody pamięci - powiedział "Rzeczpospolitej" Artur Nowak-Far, wiceminister spraw zagranicznych. - Mam nadzieję, że MSZ wymyśli coś lepszego - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Tomasz Sekielski.
Jak donosi "Rzeczpospolita", tylko w zeszłym roku polska dyplomacja interweniowała 120 razy w związku z użyciem w światowych mediach określenia "polskie obozy koncentracyjne". Dlatego MSZ "rusza z ofensywą przeciwko nieprawdziwym określeniom historycznym". Głównym frontem walki ma być internet. - Nie chcemy powielać określeń "polskie obozy". Przekaz od polskiej dyplomacji ma brzmieć: to są wadliwe kody pamięci - powiedział "Rzeczpospolitej" Artur Nowak-Far, wiceminister spraw zagranicznych.

"Mówienie o wadliwym kodzie pamięci na niewiele się zda"

Tomasz Sekielski, prowadzący Poranek Radia TOK FM, odniósł się do pomysłów MSZ ze sporym sceptycyzmem. - Obawiam się, że jeśli ktoś w internecie chce walczyć z kłamliwymi i obraźliwymi dla Polski sformułowaniami o polskich obozach zagłady, to zwrotem o wadliwym kodzie pamięci raczej niczego nie zwojuje - stwierdził. - Każdy, kto korzysta z internetu, wie, że tam dyskusja jest zdecydowanie ostrzejsza, i mówienie o wadliwym kodzie pamięci na niewiele się zda. Mam nadzieję, że MSZ wymyśli coś lepszego - ocenił dziennikarz.

Do sądu za "polskie obozy"?

Resort spraw zagranicznych walczyć będzie nie tylko "kodami pamięci", ale i pozwami sądowymi. Wykazując, że mówienie o "polskich obozach śmierci" może naruszać dobra osobiste. - Chodzi o artykuły 23-24 Kodeksu cywilnego. Katalog dóbr osobistych jest w nim otwarty. Powinny trafić do niego dobra takie jak prawo do prawdy historycznej, do nienaruszania tożsamości narodowej czy godności. Bo powtarzanie takich kłamliwych określeń można odczuwać jako krzywdę - mówi "Rzeczpospolitej" Lech Obara, radca prawny, który w imieniu potomka jednego z kombatantów procesował się już z niemieckim "Die Welt".

Cały artykuł przeczytasz w "Rzeczpospolitej" >>>