Referendum w Warszawie. "Nie idę. Hucpa. Nie chodzi o dobro miasta" [WASZYM ZDANIEM]

- Nie mam zamiaru brać udziału w referendum. Na pierwszy rzut oka widać, że nie ma ono nic wspólnego z poprawą życia warszawiaków. Chodzi jedynie o władzę i zaspokojenie chorych ambicji politycznych - pisze jackie53. - Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest doskonała, ale lepsza niż Lech Kaczyński i Kazimierz Marcinkiewicz razem wzięci - dodaje garwena. Oto komentarze naszych czytelników, którzy nie idą na referendum.
"Idę. Opłaty, korki. Warszawa ma problemy" - zobacz inne zdania ws. referendum >>

- Nie idę na referendum, w którym moim zdaniem wcale nie chodzi o dobro mojego miasta. Warszawa bardzo się zmieniła na lepsze w czasach prezydentury Pani Gronkiewicz i jeżeli ktoś tego nie widzi, to kieruje się jedynie emocjami, a nie rozumem. Zorganizowanie referendum na mniej niż rok przed wyborami ma jedynie cele polityczne (pogrążenie PO) - pisze na Alert24 czytelnik.

"Trzeba to jasno powiedzieć: chodzi o zaspokojenie chorych ambicji"

- Nie mam zamiaru brać udziału w czymś, co mnie kompletnie nie interesuje. To nie ma nic wspólnego z demokracją czy jej brakiem. Warszawskie referendum - i trzeba to sobie jasno powiedzieć - nie ma nic wspólnego z poprawą życia Warszawiaków w ich mieście. Jest to widoczne gołym okiem, że chodzi jedynie o władzę i zaspokojenie swoich chorych ambicji politycznych - pisze jackie53. I dodaje: "Będą wybory - pójdę! Na zadymę 13 października nie mam ochoty!"



Bojkot referendum? "To przejaw świadomości obywatelskiej"

- Moim zdaniem niepójście na referendum, którego ważność zależy od frekwencji, jest przejawem świadomości obywatelskiej i traktowania siebie jako podmiot praw i obowiązków obywatelskich. Co innego w przypadku wyborów, których wynik nie jest uzależniony od frekwencji. Na takich wyborach będę zawsze, ale na referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy nie pójdę. Uważam je bowiem za przejaw politycznego pieniactwa i partyjny atak na stolicę - pisze z kolei garwena.

- Hanna Gronkiewicz-Waltz na pewno nie jest doskonała, ale wielokrotnie lepsza niż Lech Kaczyński i Kazimierz Marcinkiewicz razem wzięci. Nie mówiąc już o kolejnym pisowskim kandydacie Glińskim. W Warszawie przynajmniej coś się buduje i cały czas zmienia na lepsze, dlatego nie przyłożę ręki do głosowania za jej odwołaniem. A najlepiej to mogę zrobić, nie idąc na referendum - dodaje.

"Można jej nie lubić, ale nie stało się nic przemawiającego za referendum"

- Można nie lubić Gronkiewicz-Waltz i źle oceniać jej rządy, ale nie stało się absolutnie nic, co by za referendum przemawiało. Można twierdzić, że jest chaos, że robi się za dużo/za mało, że arogancja... Ale za to odwołuje się polityka w wyborach! Wszyscy, którzy mieszkają w Warszawie trochę dłużej niż pięć lat, muszą zauważyć ewidentny rozwój tego miasta i masę zmian na plus - pisze bacalao.

- Nie idę na referendum właśnie dlatego, że cała sfora namawia mnie, bym szła. Nie pozwalam, żeby mną manipulowano. Jeśli można nie chodzić na wybory (co chwila nam się wmawia, że ci co nie chodzą, też coś tym wyrażają), to można nie iść na referendum - pisze nasza czytelniczka.

- Zwłaszcza że referendum to zwykła polityczna hucpa. Miała wypromować pana Guziała, który udowodnił niestety, że cienki Bolek z niego i dał się wycyckać cwaniakom z PiS. Na razie nie pokazano nam żadnej konkurencyjnej oferty. Po drugiej stronie jest zero, czyli nic. Frustraci, którzy liczą, że inni frustraci ich poprą - dodaje.

Wieczór referendalny na żywo w Gazeta.pl: w niedzielę zapraszamy na relację na żywo, w niej wyniki, reakcje polityków i gorące komentarze. Tuż po zakończeniu głosowania, o 21, podamy wyniki exit polls, a potem - wstępne wyniki PKW. Nasi reporterzy będą w sztabach Piotra Guziała i największych partii, gdzie zbiorą dla was reakcje polityków. Gorący wieczór polityczny w Gazeta.pl w niedzielę po 20 - zapraszamy!

Chcesz mieć bezpośredni dostęp do informacji o referendum? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: