Semka: "Wypowiedź Michalika niesłychanie rozdęto. Będę bronił tezy, że molestowanie może być elementem szerszego problemu rozpadu rodziny"

- Michalik przeprosił za te słowa i nie ma się co nad nim pastwić. Ja się boję, że będziemy się zajmowali tą wypowiedzią i umknie nam sedno problemu, czyli pedofilia wśród księży - mówił w TOK FM Jarosław Gugała. - Zupełnie odrzucam sugestię, że było w tym głębokie przekonanie, że księża są niewinni - zapewniał z kolei Piotr Semka.
W "Poranku Radia TOK FM" Tomasz Sekielski rozmawiał ze swoimi gośćmi o wczorajszej wypowiedzi abp. Józefa Michalika. Ten stwierdził, że przypadków molestowania udałoby się uniknąć, gdyby relacje między rodzicami były dobre. Mówił też, że dziecko w tej sytuacji jest zagubione, szuka miłości i może w to wciągnąć księdza. - Moim zdaniem niesłychanie rozdęto tę wypowiedź - stwierdził Piotr Semka z "Do Rzeczy". Według niego zaburzone zostały proporcje między słowami Michalika a tym, że na konferencji episkopatu przyjęto procedury działania w wypadku molestowania seksualnego w Kościele.

- Ja nie dopatrzyłem się na początku tego kontekstu, a dopiero potem włos zjeżył mi się na głowie. Michalik przeprosił za te słowa i nie ma się co nad nim pastwić. Boję się, że będziemy się zajmowali tą wypowiedzią i umknie nam sedno problemu - pedofilia wśród księży - mówił Jarosław Gugała z Polsatu. Przypomniał, że jedna z ofiar molestowania napisała list do papieża, w którym opisała, że nie uzyskała pomocy od nikogo. - Wydaje mi się, że przypadki pedofilii powinny być przez wymiar sprawiedliwości traktowane jako sprawy podejmowane z urzędu. Zanim tego typu sprawy będą docierały do papieża, powinny się tym zająć inne instytucje - kontynuował dziennikarz.

Zero tolerancji czy usprawiedliwianie pedofilii?

Dr Norbert Maliszewski mówił, że Kościół mówi o haśle "Zero tolerancji dla pedofilii", lecz wypowiedź arcybiskupa mówi o czymś przeciwnym. - To świadczy o legitymizowaniu systemu. Księża pedofile są usprawiedliwiani, a winni są rodzice, dzieci, liberalne media. Kościół zamiata trudne przypadki pod dywan. Potrzeba dogłębnych zmian postaw w Kościele - mówił ekspert ds. marketingu politycznego.

Według Piotra Semki błędem arcybiskupa było to, że udzielił wypowiedzi na tak trudny temat w biegu. - Zupełnie odrzucam sugestię, że było w tym głębokie przekonanie, że księża są niewinni. Te słowa mówią tylko tyle, że tych sytuacji nie można odrywać od kontekstu rozpadu rodziny - mówił dziennikarz i dodał: - Mam świadomość, że jedna nieprecyzyjna wypowiedź może stać się symbolem, bo tak działają media. Będę jednak bronił tezy, że należy rozważyć, w jakim stopniu to zjawisko jest elementem szerszego problemu rozpadu rodziny.

Sekielski nie dowierzał słowom Semki, który uważa, że pedofilia ma związek z tym, że występują problemy z rodziną. - Trzeba mówić o wszystkich aspektach - dodał dziennikarz "Do Rzeczy". - Chcesz powiedzieć, że dziecko, którego rodzice się rozwiedli, szuka miłości seksualnej? - oburzył się prowadzący. Semka sprecyzował, że chodziło mu o sytuację, w której kapłan wykorzystuje moment, kiedy dziecko szuka autorytetu. Uważa jednak, że nie powinno się brać pod uwagę pierwszej wypowiedzi Michalika, gdyż sprostował ją po południu.

Sekielski odniósł się też do słów Semki o udzielaniu wypowiedzi bez zastanowienia. - Od hierarchy kościelnego oczekuję mądrych wypowiedzi. Mógł zaprosić dziennikarzy po spotkaniu, jeśli nie chciał wypowiadać się w biegu. Niech wreszcie powstaną komisje diecezjalne, które powiedzą nam, ile jest takich przypadków - mówił i przypominał, że istnieją wytyczne Watykanu, które nakazują rozwiązania każdej takiej sprawy przez biskupa i zgłoszenie jej organom ścigania.

Wyższe wymagania wobec Kościoła

- Jeżeli ktoś chce być moralizatorem, to musi postępować moralnie. Chciałbym jednak przypomnieć, że jest coś w tym, że media bardzo ostro zajmują się przypadkami pedofilii wśród księży, a w ogóle prawie nie zajmowały się przypadkiem przewodniczącego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który został skazany za molestowanie dzieci niepełnosprawnych - stwierdził Gugała, ale zastrzegł, że nie znaczy to, że powinno się zaniechać rozmowy o Kościele.

- Gwałciciel usprawiedliwia swoje zachowanie tym, że ofiara go sprowokowała. Wypowiedź arcybiskupa jest o tyle głupia i szkodliwa, że może służyć za taki mechanizm usprawiedliwiania. Dobrze, że media to stygmatyzują. Wobec Kościoła powinniśmy mieć wyższe wymagania - podsumował dr Maliszewski.

Więcej o: