Graś: Nie chciałbym, by po referendum cieszyli się Kaczyński, Macierewicz i Rydzyk

Bardzo bym nie chciał, żeby w poniedziałek w Warszawie po referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz cieszył się Jarosław Kaczyński, Antoni Macierewicz czy Tadeusz Rydzyk - powiedział w Radiu ZET Paweł Graś. - Do niedzieli będziemy zniechęcać warszawiaków do brania udziału w referendum - zapowiedział rzecznik rządu.
- Czerwony dywan rozścielony przez pana Guziała został wykorzystany do marszu PiS i kroczy po nim dzielnie Jarosław Kaczyński i pan kandydat na wszystko, czyli prof. Gliński - tak Paweł Graś skomentował w Radiu ZET kampanię przed referendum ws. odwołania prezydent Warszawy. Rzecznik rządu dodał, że "PiS wytworzył taką atmosferę, jakbyśmy mieli do czynienia nie z referendum, ale z wyborami". - Bardzo nie chciałbym obudzić się w Warszawie rządzonej przez Macierewicza czy kogokolwiek z PiS-u - stwierdził w programie Moniki Olejnik "Gość Radia ZET".

Graś: "Kaczyński nie ukrywa, o co w tej grze chodzi"

- Dlaczego straszymy PiS-em? - pytał retorycznie Graś. - Wystarczy prześledzić wczorajszą i przedwczorajszą konferencję prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który nie ukrywa, o co w tej grze chodzi - komentował. Wymieniając zarzuty formułowane wobec prezydent Warszawy przed referendum, podkreślił, że "to za czasów Gronkiewicz-Waltz wybudowano więcej mieszkań komunalnych niż za wszystkich prezydentów od początku lat dziewięćdziesiątych".

Dopytywany o nagły wzrost aktywności ekipy warszawskiego ratusza w ostatnich tygodniach przed referendum Graś podkreślił, że przez ostatnie 6,5 roku w Warszawie dokonano inwestycji za 25 mld zł.

"Ci, którzy chcą odwołania, będą w większości"

Rzecznik rządu tłumaczył też po raz kolejny, dlaczego PO, zamiast namawiać warszawiaków do pójścia na referendum i głosowania w obronie Hanny Gronkiewicz-Waltz, namawia do pozostania w domach, aby niska frekwencja storpedowała referendum.

- [Wysoka] frekwencja sprzyja zwolennikom odwołania pani prezydent. Wiadomo, że ci, którzy przekonani są o konieczności jej odwołania, będą w tym referendum w większości. Pójście do referendum i oddanie głosu na korzyść Hanny Gronkiewicz-Waltz de facto może przysłużyć się PiS-owi - tłumaczył Graś.

A co, jeśli Platforma przegra referendum w Warszawie i Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie musiała opuścić stanowisko? - Jeśli zostałoby takie wotum nieufności udzielone, to decyzja o tym, co dalej, należy do premiera - powiedział Paweł Graś. Monika Olejnik dopytywała, czy po przegranym referendum rozwiązaniem będą wówczas wybory i czy nie obawia się zapowiadanych przez opozycję wniosków do Trybunału Stanu, gdyby PO zamiast zarządzenia wyborów wyznaczyła komisarza.

- To niepoważne. Są inne opinie, także konstytucjonalistów - nie boję się straszenia Trybunałem Stanu - odparł krótko Graś.

Koalicja PO-SLD? "Koalicja PO-PSL ma się świetnie"

Rzecznik rządu, pytany o relacje na linii Donald Tusk - Leszek Miller i ewentualną koalicję z SLD, uciął te domysły. - Nic nie zapowiada nowej koalicji, ta ma się świetnie, dysponuje stabilną większością, a to, że premier jest w dobrych relacjach z przynajmniej niektórymi przedstawicielami opozycji, to chyba dobrze - skomentował. Nie chciał też wiele powiedzieć o przewidywanej na połowę listopada rekonstrukcji rządu Donalda Tuska.

- Będzie przegląd resortów. Ministrowie zostaną odpytani i rozliczeni z realizacji obu exposé premiera - pierwszego i drugiego - oraz przepytani co do planów na przyszłość i dopiero na tej podstawie zapadną ewentualne decyzje personalne - powiedział.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Powiadomimy cię o najważniejszych wydarzeniach!

Więcej o: