Radny skomentował pobicie: W nocy nie powinno się wychodzić. "Moje słowa wyrwano z kontekstu"

W centrum Krakowa doszło do brutalnego pobicia dziennikarza. - W nocy nie powinno się chodzić po ulicach - tak sprawę miał skomentować krakowski radny Jerzy Sonik. Jednak dziś polityk twierdzi, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. - To jakby z "Ojcze nasz" wyciągnąć tylko "jako w Niebie, tak i na Ziemi" - stwierdził w rozmowie z Gazeta.pl.
W Krakowie dziennikarz stanął w obronie zaczepianej kobiety, po czym został dotkliwie pobity przez grupę mężczyzn. - Zobaczyliśmy, jak kilku mężczyzn kopie kogoś na ulicy. To nie była bójka, ale wręcz brutalny napad - opowiada portalowi Wp.pl świadek zdarzenia.

Według rzecznika małopolskiej policji Mariusza Ciarki "do takich zdarzeń dochodzi we wszystkich dużych miastach". - Tutaj zadziałał nasz dobry system dyslokacji służb policyjnych, zwłaszcza tych operacyjnych. Wywiadowcy zareagowali natychmiast, w niemal kilka sekund skutecznie pomagając poszkodowanym - mówi rzecznik.

"W nocy nie powinno się chodzić"

Poszkodowany z obrażeniami kręgosłupa i głowy trafił do krakowskiego Szpitala Wojskowego. Sprawcy dostali zakaz zbliżania się do ofiary i czekają na przedstawienie prokuratorskich zarzutów.

Dziennikarze o komentarz ws. bezpieczeństwa w mieście poprosili krakowskich radnych. - Jeżeli miasto chce być, i według rankingów jest, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miast w Polsce i na świecie, to kwestia bezpieczeństwa nie powinna, ale musi być priorytetem - powiedziała w rozmowie z wp.pl radna Katarzyna Pabian. - W nocy nie powinno się chodzić po ulicach - miał natomiast powiedzieć Jerzy Sonik, krakowski radny.

Jerzy Sonik: Nie to miałem na myśli

Jednak w rozmowie z Gazeta.pl radny tłumaczy, że jego wypowiedź została źle zrozumiana. - Powiedziałem jedno zdanie, może to za mało. Miałem po prostu na myśli, że jeśli tak dalej pójdzie, to nie będzie można w Krakowie wychodzić na ulice - powiedział nam Sonik. Radny twierdzi, że jego wypowiedź została pozbawiona kontekstu.

Jerzy Sonik podkreśla, że nie zamierzał nikomu doradzać, by po zmroku nie wychodził z domu. - Gdy ktoś coś powie, to zawsze może być to różnie zinterpretowane - dodaje.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie na żywo w Twoim telefonie!