Oszust naciągnął 80-latkę na pożyczkę pod mieszkanie. Pomógł... prokurator

Oszust przekonał emerytkę z Koszalina, że jest jej krewnym, a potem naciągnął na pożyczkę pod zastaw mieszkania. Gdy wierzyciel upomniał się o dług, staruszkę wziął w obronę... prokurator. Sprawę modelowej interwencji prokuratury opisała ?Gazeta Wyborcza?.
Pelagia C., 80-letnia emerytka z Koszalina, ma kawalerkę w bloku. W połowie ubiegłego roku do jej drzwi zapukał Sylwester B., 20 lat, bezrobotny stolarz po zawodówce. Przyjechał do Koszalina z mniejszego miasta i dowiedział się o starszej pani, która nikomu nie odmawia pomocy. Wmówił jej, że jest dalekim krewnym. Skarżył się, że nie ma pieniędzy. Wziął ją na litość i wprowadził się. Potem poszli razem do banku po kredyt w wysokości 2 tys. zł. Wreszcie starsza pani zgodziła się wziąć 20 tys. z firmy pożyczkowej pod zastaw mieszkania. Pożyczka nie była spłacana, więc wierzyciel upomniał się o mieszkanie.

Oszust wpadł przypadkowo. Sąsiedzi wezwali policję z powodu hucznej imprezy, którą stolarz urządził u Pelagii C. Prokuratura wysłała już do sądu akt oskarżenia. Za oszustwo grozi mu osiem lat więzienia.

Koszalińska prokuratura zachowała się wzorowo. Nie tylko oskarżyła oszusta, ale podjęła też czynności w obronie starszej pani. Chce doprowadzić do unieważnienia umów na pożyczki pod zastaw mieszkania. Skierowała już - w imieniu poszkodowanej - pozew cywilny do sądu, a ten zgodził się w ramach zabezpieczenia wstrzymać egzekucję.

Cały tekst w "Gazecie Wyborczej".

Więcej o: