"Czyj jest człowiek? Należy do siebie czy do Kościoła, rodziny, ojczyzny?" - Szostkiewicz na temat obsesji Kościoła

- Seks, aborcja, eutanazja, związki homoseksualne są traktowane tak, jakby to był dziś najważniejszy temat dla wiernych. Efekt jest taki, że o aborcji mówi się codziennie, o pedofilii wśród księży tylko pod presją - pisze publicysta w felietonie dla "Polityki".
W udzielonej prasie jezuickiej wypowiedzi papież stwierdził, że Kościół katolicki powinien przestać skupiać się na zagadnieniach aborcji, homoseksualizmu czy antykoncepcji. Co więcej, nazwał to "obsesją". Po tych liberalnych słowach Franciszka, katolickie media sugerowały, że zostały wyrwane z kontekstu. Adam Szostkiewicz podkreśla, że wypowiedź nie była wypaczona i zastanawia się, skąd bierze się potrzeba Kościoła, by kontrolować ludzką cielesność.

"Jezus i św. Paweł szli pod prąd"

"Jezus był bezżenny, nie zaznał seksu. Św. Paweł podobnie. Szli pod prąd, bo Biblia żydowska głosi pochwałę stworzenia jako dzieła Bożego, więc także uciech życiowych" - pisze Szostkiewicz i zauważa, że mimo to Kościół rości sobie prawa do porządkowania ludzkiej seksualności, bo ciało jest własnością Stwórcy.

Publicysta średniowieczu przypisuje najsilniejsze porządkowanie cielesności człowieka. Wtedy właśnie surowo karano wiernych za seks niesłużący prokreacji i wszelkie inne formy rozkoszy cielesnej. "Małżeństwo miało służyć państwu, wydając na świat robotników i żołnierzy. Te filary nadal podtrzymują gmach katolicyzmu społecznego" - pisze.

"Czyj jest człowiek? Ma autonomię moralną czy jej nie ma? Należy do siebie czy do Kościoła, rodziny, ojczyzny? Może podejmować własne decyzje życiowe i etyczne na własną odpowiedzialność czy nie może?" - pyta Szostkiewicz. Według niego Kościół toczy walkę nie tyle o przekonanie wiernych do swoich racji, ale stara się tworzyć zakazy i nakazy.

"Co by było, gdyby Maryja zdecydowała się na aborcję?"

Publicysta przypomina, jak było w Polsce. Legalne w PRL przerywanie ciąży nie było przedmiotem kościelnej dyskusji, gdyż ten walczył wtedy o przetrwanie katolicyzmu. Po 1989 roku Kościół natychmiast zażądał delegalizacji aborcji, potępił legalizację małżeństw jednopłciowych i uregulowanie kwestii in vitro.

"Nietrudno też wskazać u nas przykłady obsesyjnego podejścia do aborcji. Sam słyszałem, jak kaznodzieja w szczelnie wypełnionym, także dziećmi, krakowskim kościele akademickim w radosny czas Bożego Narodzenia straszył wiernych rozważaniami, co by było, gdyby Maryja zdecydowała się na aborcję" - pisze Szostkiewicz i dodaje, że obsesja na punkcie ciała nie jest domeną wyłącznie chrześcijańską, obecna jest też w islamie, judaizmie i religiach orientalnych. "Kto kontroluje ciało, kontroluje duszę, a przede wszystkim - ład społeczny. Tak było przez wieki, ale tak przestało być, przynajmniej na Zachodzie, w czasach nowożytnych. Nieuchronnie związany z demokracją proces emancypacji kulturowej dotarł też do Polski. Kościół nad Wisłą próbuje ten proces zatrzymać" - stwierdza autor.

"W Polsce nie myśli się Franciszkiem"

Według Szostkiewicza, polski Kościół tak bardzo skupia się na naciskach na wiernych, media i polityków, że odstawia na drugi plan ważne dla wierzących tematy. Zwraca też uwagę na hipokryzję władz kościelnych. "Abp Henryk Hoser pozwala więc pracować z ministrantami księdzu skazanemu za pedofilię, ale zwalcza energicznie ks. Lemańskiego, który bronił godności dzieci poczętych z in vitro" -zauważa.

Powołując się na Eugena Drewermanna, byłego niemieckiego księdza katolickiego i teologa, autor wskazuje celibat jako źródło kościelnej obsesji. Uważa też, że papież Franciszek jest świadomy tego, jak łatwo utracić wiernych przez zbyt silne związki z polityką i moralizowanie, gdy samemu nie jest się bez winy. "Jest przeciwko wykluczaniu kogokolwiek. Takie podejście zjednuje nowemu papieżowi zainteresowanie, a nawet sympatię ludzi od Kościoła dalekich" - uważa publicysta.

Szostkiewicz stwierdza jednak, że w Polsce "nie myśli się jeszcze Franciszkiem, raczej Benedyktem XVI i (wybiórczo) Janem Pawłem II". Publicysta sugeruje więc, by słuchać słów papieża walczącego z krucjatami i obsesjami Kościoła, i liczy, że polscy hierarchowie podejmą ten sam kurs "cywilizacji solidarności".

Więcej o:
Komentarze (23)
"Czyj jest człowiek? Należy do siebie czy do Kościoła, rodziny, ojczyzny?" - Szostkiewicz na temat obsesji Kościoła
Zaloguj się
  • voiceinthedesert1

    Oceniono 1 raz 1

    Adam Szostkiewicz ma prawo polemizować, co zawsze jest pożyteczne. Polemika ukazuje bowiem problemy i sprzyja odnalezieniu na nie odpowiedzi. Czytając jego wypowiedź, począwszy od kluczowego pytania, "skąd bierze się potrzeba Kościoła, by kontrolować ludzką cielesność", rozumiem lepiej dlaczego Szostkiewicz jest w błędzie. Problemem nie jest ludzka cielesność, lecz grzechy z nią związane, tzn. grzechy, do których ona prowadzi, przez niemoralność! Bez jednej uniwersalnej moralnośći, ludzkość by już dawno znikła z powierzchni ziemi! Szostkiewicz, błędnie, nawołuje do rozluźnienia sensu Boga w społeczeństwie! My natomiast stworzeni jesteśmy "duchami", na "Obraz i Podobieństwo Boga", którego obraz jest Duchem! Ten Obraz Boży, duchowy, wymaga, by mieć ciągle pod kontrolą popędy cielesne!

  • harimau666

    Oceniono 4 razy 4

    w kwestii kobiet kler od wieków nie zostawia cienia wątpliwość co do tego ,,gdzie" jest jej miejsce w życiu...
    sprowadzenie jej do rangi istoty gorszej niż mężczyzna jedynie potwierdza powyższe pytanie :do kogo należymy...?
    wystarczy kilka przykładów jaką wykładnią posługują się prawie wszystkie religie choć stopień ,,wartości" kobiety jest w nich różny :

    "Kobiety są błędem natury (...) z tym ich nadmiarem wilgoci i temperaturą ciałaświadczącą o cielesnym i duchowymupośledzeniu (...) są rodzajem kalekiego,chybionego, nieudanego mężczyzny."
    Św. Tomasz z Akwinu

    „Kobieta powinna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga”.
    św. Ambroży

    „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie”.
    św. Augustyn z Hippony

    Seks po katolicku

    Seks jest straszliwym złem. Wkradł się w życie człowieka, nie tylko do małżeństwa. Józef i Maryja nie uprawiali seksu.

    Taka oto teza została postawiona na antenie Radia Maryja. Ale czy tylko tam panuje obsesyjny lęk przed wszystkim, co ma związek z płciowoscią człowieka? I czy tylko radiomaryjni "eksperci" widzą kobietę tylko w roli żywego inkubatora i maszyny sprzątająco-zmywającej? Niestety nie. Cała katolicka literatura fachowa mająca jakikolwiek związek z seksem nasycona jest absurdalnymi dogmatami rodem ze średniowiecza.
    Co gorsza, to nie tylko takie sobie księżowskie obsesje. Jeśli wczytać się dokładnie w rekomendacje katolickich moralistów, można z łatwością dostrzec w ich dziełach próbę zręcznej manipulacji - skłonienia człowieka do całkowitego uzależnienia od Kościoła, wmówienia mu, że bez jego pomocy człowiek popada w grzech - oczywiście katolicki - a tym samym staje się moralnym zerem. Przesłanie jest proste: Kościół jest ci, człowiecze, niezbędny do życia. Cel ten może być naturalnie osiągnięty na rozmaitych płaszczyznach, jednakże najłatwiej zrealizować go własnie w sferze seksu. Kościelni fachowcy od dusz zdają sobie sprawę z tego, że seksualność jest jedną z najsilniejszych potrzeb i że mało kto jest w stanie wyrzec się seksu. Ponadto praktycznie tylko tu można wmówić człowiekowi, że pewne normalne przecież zachowania są niemoralne, dewiacyjne, krótko mówiąc - grzeszne.
    Zobaczmy na konkretnych przykładach, jakie "mądrości" serwują w XXI wieku czytelnikom wierni pisarze Kościoła.

  • villiers

    Oceniono 10 razy 8

    >>>"Co by było, gdyby Maryja zdecydowała się na aborcję?"<<< ( Bardziej idiotycznego pytania zadać nie można. Zostanie klasyką idiotyzmu ! ) Ale odpowiem panu : Wiele osób uniknęłoby śmierci w straszliwych męczarniach .)
    A co by było gdyby Maryja powiła czworaczki ? Poza "godzinkami " nie mielibyśmy czasu nawet się wysiusiać.
    Nie wspominając już o ilości wina podczas mszy.

  • chi_neng1

    Oceniono 10 razy 8

    "Adam Szostkiewicz podkreśla, że wypowiedź nie była wypaczona i zastanawia się, skąd bierze się potrzeba Kościoła, by kontrolować ludzką cielesność."

    "Powołując się na Eugena Drewermanna, byłego niemieckiego księdza katolickiego i teologa, autor wskazuje celibat jako źródło kościelnej obsesji."

    "Kościół toczy walkę nie tyle o przekonanie wiernych do swoich racji, ale stara się tworzyć zakazy i nakazy."

    "Czyj jest człowiek? Ma autonomię moralną czy jej nie ma? Należy do siebie czy do Kościoła, rodziny, ojczyzny?

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    I wszystko zostalo powiedziane ....

    "Czyj jest człowiek? Ma autonomię moralną czy jej nie ma? Należy do siebie czy do Kościoła, rodziny, ojczyzny?"

    Jesli chodzi natomiast o powyzsze pytanie, to moja odpowiedz moze byc taka, jak wielu arcy-, bp , a napewno Kaczynski to widza :

    "Puto deus fio "-- "[Ack,] Jag tror jag blir en gud" (Vespasianus) = Oh, ....Ja mysle, ze bede / "chetnie zostane" Bogiem :)

  • arnoldbuzdygan

    Oceniono 15 razy -11

    No właśnie - do kobiety też nie należy ten człowiek, który jest w jej macicy.
    A że samo się nie obroni to musi to robić społeczeństwo.

  • jankbh

    Oceniono 19 razy 15

    znieść konkordat, celibat i konfesjonał - kościół wreszcie będzie mógł się zająć głoszeniem ewangelii i znikną obsesje

  • tp70

    Oceniono 23 razy 19

    Zgadzam się z Szostkiewiczem
    W dużej części kler to obsesyjni dewianci, albo uprawia seks z nastolatką, albo pedofil, albo homo-o tych mało wiemy ale plotka niesie, że jest to nagminne wśród kleru.

  • arkonka2008

    Oceniono 11 razy 5

    Z tym średniowieczem to gruba przesada a oto przykład. W średniowiecznym Paryżu w czasie jednych ze świąt była taka zabawa, malowano kobitkę na żółto faceta na niebiesko zamykano w dość luźnej skrzyni i czekano aż będą zieleni, czy to nie fajna zabawa a przecież rodowód ma średniowieczny. Pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX