Rosyjski dziennikarz po awanturze u Wildsteina: Tam było czterech bokserów na mnie jednego

- Nigdy nie wyszedłem ze studia, bo miałem możliwość, by dyskutować. Tam było czterech bokserów na mnie jednego - mówił w TOK FM Władimir Kirianow, redaktor naczelny "Rosyjskiego Kuriera Warszawy", o zajściu w TV Republika.
Jak pisaliśmy wczoraj w trakcie nagrania programu Bronisława Wildsteina w TV Republika wyszło dwóch gości. Pierwszy wyszedł prof. Andrzej Nowak (bliski PiS historyk i sowietolog) po tym, jak Kirianow przerwał jego wypowiedź. Potem wyszedł sam Kirianow.

- Pan profesor chciał wygłosić referat na temat Rosji. Ja mu przerwałem, bo chciałem zadać pytanie. To miała być dyskusja, a nie wygłaszanie referatów. On tego nie wytrzymał, wstał i pożegnał się - mówił w audycji Off-Czarek rosyjski publicysta. Nowak, wychodząc, nazwał Kirianowa "chamstwem imperialnym".

"Po co ja tu siedzę?"

- Wildstein wystawił przede mnie cztery osoby [trzy w studio i jedna w połączeniu przez Skype - red.], które jednym głosem mówiły, jaka zła jest Rosja: imperialna, militarna, zagraża Polsce - mówił Rosjanin. Po wyjściu prof. Nowaka Kirianow starł się z prowadzącym. - W końcu zapytałem Wildsteina, po co mnie zaprosił, jeśli chce prowadzić taki rusofobiczny program: "Jeśli nie chcecie mnie słuchać, to po co ja tu w ogóle siedzę?" - opowiadał.

Kirianow tłumaczył, że przez 25 lat swojego pobytu w Polsce nigdy nie zdarzyło mu się wyjść ze studia. - Co by nie mówili, nie wychodziłem. A mówili często rzeczy nieprzychylne Rosji, ale miałem możliwość, by dyskutować. Lubię normalną, spokojną rozmowę, gdzie każdy może się wypowiedzieć, a nie czterech bokserów na mnie jednego - dodał.

Burzliwe spotkanie u Wildsteina

Goścmi programu Wildsteina byli: - Władimir Kirianow, redaktor naczelny "Rosyjskiego Kuriera Warszawy", prof. Andrzej Nowak, bliski PiS historyk i sowietolog oraz dr Wiktor Ross, dyplomata. Gdy prof. Nowak zaczął mówić o próbach siłowych Rosji, Kirianow przerywał. - Z takim chamstwem imperialnym nie zamierzam rozmawiać! - powiedział Nowak. I wyszedł. Następnie z Kirianowem starł się Bronisław Wildstein. Wzburzony prowadzący podniesionym głosem do Kirianowa: - Pan cały czas mówi, przerywa pan innym. Pan nie dyskutuje, bo dyskusja zakłada, że do końca wysłuchuje się argumenty drugiej strony...

- Tu mamy trzech przedstawicieli Polski. Ja jestem jeden - bronił się gość programu. Ale Wildstein kontynuował: - Pan rzeczywiście prezentuje imperialną postawę Rosji. Nawet nie pozwala mi pan w tej chwili skończyć. Niechże się pan trochę uspokoi! - mówił wzburzony. Aż w pewnym momencie stwierdził: - Jeżeli pan chce, może pan sobie pójść!

Oto jak przebiegał program:





Więcej o: