Zabójstwo Papały. W policyjnych szafach przez 15 lat leżało 168 teczek z dowodami ws. Edwarda M.

Dopiero po 15 latach policja przekazała prokuraturze dowody dotyczące polonijnego biznesmena Edwarda M., który był łączony z zabójstwem gen. Marka Papały - donosi TVN24.pl. Informacje o tym, gdzie logowała się komórka M. w trakcie jego pobytu w 1998 roku w Polsce, opóźnią decyzję o umorzeniu wątku biznesmena w sprawie.
Edward M. to biznesmen z Chicago, który od 2005 roku jest ścigany przez Polskę pod zarzutem podżegania do zabójstwa Papały. Jak informował TVN24.pl, łódzka prokuratura miała wkrótce umorzyć jego wątek z braku wiarygodnych dowodów. Sytuację zmieniło jednak przekazanie w czerwcu i sierpniu danych telekomunikacyjnych polonijnego biznesmena.

- Decyzja co do podejrzanego Edwarda M. powinna zapaść w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Musimy poczekać na zakończenie analizy uzyskanych materiałów operacyjnych, w tym billingów i danych z logowania się jego telefonu komórkowego - powiedział serwisowi TVN24.pl prokurator Jarosław Szubert z Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, który od 2009 roku jest jednym z dwóch oskarżycieli prowadzących sprawę zabójstwa Papały (do 2009 roku postępowanie prowadziła prokuratura w Warszawie).

Przez 15 lat w policyjnych szafach

Billingi i informacje o logowaniu telefonu M. z 1998 roku zostały zebrane przez policyjno-procesową grupę "Generał" z KGP, która zajmowała się wyjaśnianiem zabójstwa byłego szefa policji. Przez 15 lat informacje te spoczywały jednak w policyjnych szafach. - Dopiero w połowie 2010 roku uzyskaliśmy zgodę Komendy Głównej Policji na przejrzenie policyjnych materiałów z rozpracowania operacyjnego, których spora ilość dotyczy Edwarda M. Od tego czasu staraliśmy się o przekazanie przez KGP za zgodą MSWiA tych materiałów do akt śledztwa. Dostaliśmy je ostatecznie w czerwcu i sierpniu tego roku - powiedział TVN24.pl prokurator Szubert.

Prokurator przyznał, że informacje o połączeniach M. zawarte są "w sumie w 168 teczkach jawnych i niejawnych". - Te dane są teraz analizowane - tłumaczył Szubert.

Dowody leżały, bo nie pasowały pod tezę?

Dlaczego policja przekazała dowody ws. M. dopiero po tylu latach? - Najprawdopodobniej dlatego, że nie pasowały pod tezę, że Papała zginął na skutek skomplikowanego spisku, w którym wziął udział Edward M., a także Andrzej Z. "Słowik" - powiedziała serwisowi jedna z osób znających kulisy sprawy.

Nie jest to jedyna nieprawidłowość w śledztwie ws. Papały, która ujrzała światło dzienne w ostatnim czasie. We wtorek serwis tvn24.pl ujawnił niepublikowane dotąd nagranie VHS z oględzin miejsca zabójstwa byłego komendanta policji, gen. Marka Papały. Na filmie widać samochód zamordowanego w 1998 r. generała. Na dachu auta są ślady rąk i błyszczący mały przedmiot przypominający łuskę od naboju. Przedmiot ten nie został opisany w protokole oględzin, nie został zabezpieczony i nie znalazł się jako dowód w śledztwie. To kolejne nieznane wcześniej fakty z ciągnącego się od 15 lat śledztwa, ujawnione po tym, jak w 2009 r. sprawę przeniesiono z warszawskiej prokuratury do Łodzi.

Więcej na stronie Tvn24.pl >>

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje ws. zabójstwa Marka Papały? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: