"Nie idźcie na referendum! Nie powinniśmy grać w filmie, który reżyserują inni"

Hanna Gronkiewicz-Waltz liczy na to, że zachowa stanowisko. Już obiecuje, że po referendum nie zamknie się w ratuszu, nadal będzie spotykać się z mieszkańcami. Wg prezydent referendum to sprawa czysto polityczna. - Od Warszawy zaczęła się seria porażek PiS. To przykre wspomnienie dla Kaczyńskiego - mówiła w TOK FM. I namawiała, by nie iść na głosowanie. - Nie powinniśmy grać w filmie, który reżyserują inni.
Niewiele ponad dwa tygodnie zostało do referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prezydent Warszawy nie zmienia taktyki, namawia, żeby ci, którzy uważają ją za dobrego prezydenta - nie szli na głosowanie.

Przekonuje, że fakty przemawiają na jej korzyść. - Warszawa nigdy nie rozwijała się tak dobrze jak teraz. Kiedy rządził PiS, rocznie było 800 mln zł na inwestycje. I to nie zawsze się udawało. A teraz - mimo kryzysu - rok w rok wydajemy 2 mld - wyliczała w "Poranku Radia TOK FM".

Zdaniem Gronkiewicz-Waltz, gdyby nie była dobrym prezydentem... nie zostałaby wybrana na stanowisko szefa EuroCities, organizacji skupiającej 130 miast europejskich.

- Nie powinniśmy grać w filmie, który inni reżyserują. Pójście na referendum nie ma sensu, bo za rok są wybory.

Czysta polityka

Prezydent stolicy liczy na to, że mieszkańcy Warszawy wysłuchają jej apeli i pozostanie na stanowisku. Już obiecuje, że po głosowaniu nie skończy konsultacji i spotkań z mieszkańcami.

Dla Gronkiewicz-Waltz sprawa jej odwołania to czysta polityka. - Na rok przed wyborami chodzi o rozhuśtanie antyprezydenckich nastrojów. I w taki sposób osłabienie mocnych kandydatów - argumentowała.

W przypadku Prawa i Sprawiedliwości dochodzą jeszcze wspomnienia sprzed lat. - Od Warszawy, w 2006 roku, zaczęła się seria porażek wyborczych PiS. Wtedy wygrałam z Kazimierzem Marcinkiewiczem. To musi być przykre wspomnienie dla Jarosława Kaczyńskiego - oceniła prezydent Warszawy w TOK FM.

Więcej o: