Paradowska: Jednym z najbardziej idiotycznych pomysłów było podporządkowanie premierowi szefów służb

- Jednym z najbardziej idiotycznych pomysłów było podporządkowanie premierowi szefów służb. Oni powinni podlegać MSW i MON. Jak trzeba uderzyć premiera, to awantura od razu urasta do gigantycznych rozmiarów - mówiła w Poranku Radia TOK FM Janina Paradowska.
Publicystka komentowała trwającą od kilku dni awanturę związaną z odwołaniem szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska. Według "Rzeczpospolitej" wniosek o dymisję gen. Noska został wysłany bezpośrednio po tym, jak SKW wysłała do premiera i MON pismo o odmowie przedłużenia certyfikatu bezpieczeństwa dla wiceministra obrony narodowej gen. Waldemara Skrzypczaka. We wtorek okazało się, że prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie możliwości przyjmowania łapówek przez gen. Skrzypczaka. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła SKW. Wczoraj politycy różnych partii żądali zwołania w tej sprawie sejmowych komisji. - Z punktu widzenia Platformy dobry obywatel to obywatel niepoinformowany; z punktu widzenia PiS dobry obywatel to obywatel poinformowany, także o tych sprawach, które władza chce ukryć - grzmiał prezes PiS Jarosław Kaczyński.

"Awantura urasta do gigantycznych rozmiarów"

- Wszelkie publiczne dywagacje na temat szefów służb, gdy nie wiemy, o co chodzi, są bardzo ryzykowne. Ale już mamy polityczną awanturę - komentowała w TOK FM Janina Paradowska. - Wydaje się, że w tej sprawie nie jest tak, że premier czy minister obrony nie popełnili błędów. Błąd jest ustrojowy. Jednym z najbardziej idiotycznych pomysłów było podporządkowanie premierowi szefów służb. Oni powinni podlegać MSW i MON. Premier nie powinien się zajmować sprawami służb specjalnych. Premier powinien się trzymać z daleka, a być rzetelnie informowany przez służby. Teraz mamy od razu większą awanturę, bo jak trzeba premiera uderzyć, to awantura od razu urasta do gigantycznych rozmiarów.

Publicystka "Polityki" mówiła też, że już dawno wydawało jej się ryzykowne powoływanie na wiceministra obrony "generała, który popisał się tym, że nie rozumie cywilnej kontroli nad armią". - To była decyzja ministra Siemoniaka. Z samego faktu, że jest popularny w wojsku, niewiele wynika. O tym, że nie dostanie certyfikatu, wiadomo było od dawana, można było tę sprawę załatwić nieco mniej publicznie - mówiła Paradowska.

Utajnione posiedzenie Sejmu? Czyste kuriozum

- Na razie mamy zwoływanie komisji i propozycję Ruchu Palikota, żeby sprawę przedyskutować na utajnionym posiedzeniu plenarnym Sejmu. To już czyste kuriozum, 500 osób na sali i tajne obrady, a sejmowej komisji ds. służb specjalnych chyba nie udało się jeszcze tajnie obradować - mówiła Paradowska.

Zdaniem publicystki nieporozumieniem jest natomiast to, że komisja ds. służb specjalnych przed wydaniem opinii w sprawie odwołania szefa SKW nie zaprosiła gen. Noska na posiedzenie. - Komisja powinna wysłuchać zarówno rządu, jak i odwoływaną osobę. Mielibyśmy zaufanie, że posłowie mają taką wiedzę, jaką mogą mieć - mówiła.

Więcej o: