NFZ i ZUS jednak pomogą skatowanemu przez pracodawcę Dominikowi

Pocięty tasakiem i wrzucony do grobu przez byłego pracodawcę Dominik Barszcz dostanie pomoc nie tylko od zwykłych ludzi, ale też państwa - donosi ?Gazeta Wyborcza?. - Będzie wszczęte postępowanie zmierzające do obciążenia kosztami sprawców - powiedział rzecznik NFZ Andrzej Troszyński
Historia 23-latka z Katowic poruszyła Polskę. Murarz wyszedł już ze szpitala i wrócił do rodziców na Śląsk. We wtorek TVN podał, że rodzina martwi się, że przyjdzie teraz rachunek za leczenie, bo Dominik nie był ubezpieczony. Pomóc mężczyźnie zadeklarowali zwykli ludzie oraz politycy PiS.

Dziennikarze "Gazety Wyborczej" dzwonili do NFZ, Ministerstwa Zdrowia i szpitala, czy nie można odciążyć Dominika z kosztów. - Po konsultacjach z ZUS-em zdecydowaliśmy, że będzie wszczęte postępowanie zmierzające do obciążenia kosztami sprawców - powiedział rzecznik NFZ Andrzej Troszyński.

Tragedia Dominika rozegrała się na początku września. Pochodzący z Katowic mężczyzna pracował na czarno w firmie budowlanej w Piasecznie. Gdy nie mógł się doczekać wypłaty, zagroził pracodawcy, że zgłosi sprawę do Państwowej Inspekcji Pracy. Biznesmen postanowił zemścić się na pracowniku. Razem z kolegą z firmy wywieźli 23-latka do lasu i boleśnie okaleczyli. Mężczyzna miał odcięte cztery palce u ręki, liczne rany kłute i podcięte gardło. Znaleziono go na drodze krajowej nr 7 w okolicach Grójca. Sprawcom okaleczenia, 29-letniemu Szymonowi F. (właścicielowi firmy, w której pracował chłopak) i 21-letniemu Mateuszowi R., postawiono zarzuty.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Więcej o: