"Nekrobiznes". Komu zależy na zmianach w Ustawie o chowaniu zmarłych?

- Polska Izba Pogrzebowa nie chce tworzyć ogrodów pamięci, bo po prostu nie można na nich zbyt wiele zarobić. Zorganizowanie pogrzebu tradycyjnego przynosi większe profity - mówiła Anna Dąbrowska w TOK FM, autorka artykułu "Przymus Cmentarny".
Obecnie około 20 proc. pogrzebów odbywa się przy urnie z prochami. Może to być związane z ostatnią wolą zmarłego, ale też z kosztami, które są tu znacznie niższe niż w przypadku tradycyjnego pogrzebu. W Sejmie trwają prace nad zreformowaniem ustawy sprzed ponad pół wieku.

Zaproponowany przez PSL projekt zakłada m.in. wprowadzenie obserwacji zwłok przez 24 godziny od zgonu i uregulowanie kwestii kremacji (w istniejącej ustawie nie jest uwzględniony proces spopielenia). Autorzy chcą rozszerzyć katalog dopuszczalnych miejsc pochówku o nisze i groby urnowe - istniejące w rzeczywistości, ale nieuregulowane w prawie. Nie dopuszczają jednak pochówku poza cmentarzem, czyli np. rozsypaniu prochów w ogrodzie pamięci. Ujednolicone ma też zostać prawo do grobów ziemnych i murowanych. Te drugie też trzeba będzie opłacać co 20 lat.

"Nekrobiznes"

- Dzisiaj zmarłych możemy chować tylko w grobach ziemnych, katakumbach czy grobach murowanych, ale tylko na cmentarzach. A przecież nasze podejście do kremacji się zmieniło, nie towarzyszy nam już taka trauma wojenna. Ludzie chcieliby spełnić ostatnią wolę swoich bliskich i rozsypać prochy w wybranych przez nich miejscach - mówiła Dąbrowska w TOK FM. - Z jednej strony istnieje "nekrobiznes", a z drugiej strony potężną siłą jest Kościół katolicki - stwierdził prowadzący audycję Połączenie Jakub Janiszewski.

Ogrody pamięci

- Połączeniu PSL z "nekrobiznesem" jest winna Platforma, która nie chce w ogóle dotykać spraw światopoglądowych, a propozycje PSL są zgodne z tym, czego życzyłby sobie Kościół katolicki. Pokrywają się też się z pismem, które Polska Izba Pogrzebowa wystosowała do marszałka Sejmu. Izba nie chce tworzyć ogrodów pamięci, bo po prostu nie można na nich zbyt wiele zarobić. Zorganizowanie pogrzebu tradycyjnego przynosi większe profity finansowe - stwierdziła Dąbrowska.

Autorka artykułu przytoczyła ceny związane z pochówkiem. Za samo miejsce na tradycyjną trumnę trzeba zapłacić od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, a miejsce w parku pamięci to koszt około 100 zł. Taka ceremonia nie pociąga za sobą też kosztów transportu ciała, zarobków grabarzy czy opłat kościelnych.

Zauważyła też, że głosy Kościoła katolickiego dotyczące kremacji są podzielone. - W prawie kanonicznym nie jest zakazana i niektóre kościoły się na nią zgadzają. Jeśli chodzi jednak o rozsypywanie prochów chociażby w ogrodach pamięci, które - choć nielegalnie - funkcjonują przy cmentarzach, nad morzem, w górach itp. - Kościół się na to nie zgadza - dodała.

Prawo do grobu

"Dziś prawo do grobu ziemnego trzeba odnawiać po 20 latach (wniesienie stosownej opłaty - ok. 300 zł). Jeśli właściciel tego nie zrobi, to zarząd cmentarza może sprzedać prawo do tego miejsca innym. Inaczej jest z grobami murowanymi, z miejscem na więcej niż jedną trumnę. Tu prawo do grobu wykupuje się raz na zawsze. Izbie, tak zresztą jak przewiduje projekt PSL, zależy na tym, by prawo do murowanych wieloosobowych grobów oraz miejsc w niszach na urny również trzeba było przedłużać, oczywiście wnosząc stosowne opłaty na rzecz zarządu cmentarza" - pisze Dąbrowska w "Polityce".

Dariusz Dutkiewicz, przedstawiciel Polskiej Izby Pogrzebowej, powiedział w rozmowie z portalem Tokfm.pl, że Izba wiele z rozwiązań PSL uważa za słuszne. - Np. kwestia zrównania prawa do grobu ziemnego i murowanego. Choć wiem, że mogą powstać problemy natury prawnej, bo prawo nie działa wstecz. W związku z tym może to objąć tylko groby, które dopiero powstaną - stwierdził.

Doba na cudowne ozdrowienie?

"W pierwotnej wersji projektu w ciągu pierwszej doby od śmierci zakazywano też przeprowadzenia sekcji zwłok. Jeśli zakaz zostałby utrzymany, to patomorfolodzy wykonujący sekcję dopiero dobę od śmierci (jeszcze poza chłodnią, co przyspieszy proces gnicia) mieliby ustawowo utrudnione ustalenie jej przyczyn czy narzędzia zbrodni, nie mówiąc już o pobieraniu organów do przeszczepów" - to kolejny zarzut, który wysuwa Dąbrowska.

- Obserwacja nie byłaby konieczna tylko w przypadku ciała z ciężkim urazem głowy. Czy zmiażdżone, rozczłonkowane ciało też trzeba poddawać obserwacji, licząc na cudowne ozdrowienie? Prof. Radzisław Kordek z Zakładu Patologii UM mówi, że dziś jesteśmy w stanie stwierdzić, że osoba nie żyje, już po czterech godzinach. Te obserwacje też mają związek z "nekrobiznesem". To wydłuża pobyt ciała w domach pogrzebowych, a za każdą dobę należy zapłacić.

Dariusz Dutkiewicz zauważa jednak, że klub PSL, prawdopodobnie po konsultacji z lekarzami, zrezygnował z zakazu autopsji w czasie obserwacji. - Teraz nie ma zakazu pobierania tkanek czy badań związanych z podejrzeniem popełnienia przestępstwa. Obserwacja zwłok występuje też w innych krajach UE. Martwi mnie tylko, czy będziemy do tego przygotowani od strony infrastrukturalnej - mówił.

"Stara ustawa nie nadąża za cywilizacją"

Dąbrowska ma nadzieję, że uda się zmusić parlamentarzystów do dyskusji na temat pogrzebów, do której będą zaproszone nie tylko osoby związane z przemysłem funeralnym, które na tym zarabiają, ale też np. lekarze. - Wydaje się jednak, że Sejm nie jest gotowy na tę rozmowę - w maju upadł przystający do naszych czasów projekt SLD, który dotyczył chowania zmarłych. Zezwalał m.in. na ogrody pamięci i wzajemne chowanie się osób pozostających w związkach partnerskich - przypomniała.

Dutkiewicz powiedział nam, że jako Izba zgłosili się do prac w podkomisjach i mają nadzieję, że marszałek na to zezwoli. - Głównym problemem aktualnej ustawy jest brak regulacji dotyczących kremacji, ale tych zagadnień jest bardzo dużo - kto ma stwierdzać zgon, co ma się dziać ze zwłokami. Ta ustawa dawno przestała nadążać za cywilizacją, która poszła do przodu - dodał przedstawiciel Izby.