Księża podejrzewani o pedofilię na Dominikanie unikną kary? "Bezradność organów ścigania"

Są poszkodowani, oskarżenia, śledztwa w sprawie dwóch księży z Polski podejrzanych o pedofilię... Ale wg Wojciecha Cieśli z "Newsweeka" mężczyźni mogą nie stanąć nigdy przed sądem na Dominikanie. - Nuncjusza chroni immunitet dyplomatyczny. A ks. Gila nie ma jak złapać w Polsce - wyliczał dziennikarz w TOK FM. Cieśla pojechał na Dominikanę, żeby zweryfikować informacje o księżach pedofilach z Polski.
Najpierw - wiosną - były informacje na temat ks. Wojciecha Gila z zakonu michalitów, który miał wykorzystywać seksualnie ministrantów w jednej z parafii na Dominikanie. Na początku września dowiedzieliśmy się, że papież odwołał z Dominikany nuncjusza apostolskiego abp Józefa Wesołowskiego, z powodu oskarżeń o pedofilię. Wojciech Cieśla z "Newsweeka" postanowił zweryfikować na miejscu - informacje na temat polskich duchownych. Poznał między innymi zeznania ofiar ks. Gila - ministrantów z parafii w Juncalito.

Dokumenty zebrane przez śledczych z Dominikany nie pozostawiają wątpliwości. Cieśla cytuje m.in. zeznania poszkodowanych chłopców. "Opowiedział, że na plebanii musiał się przebierać w damskie stringi. Że ksiądz się przy nim masturbował. Że kazał mu tańczyć w żółtym bikini, kazał masturbować siebie, robił zdjęcia komórką, kilka razy doszło do seksu analnego. Raz, żeby go zmusić do posłuszeństwa, ksiądz przyłożył mu pistolet do głowy".

Bezradność

Dziennikarz nie tylko sprawdził, jakim materiałem dysponują śledczy, ale spróbował ustalić, gdzie przebywa ks. Gil, który nie wrócił na plebanię w Juncalito. - Kiedy podczas pobytu w Polsce okazało się, że jest podejrzewany o pedofilię, jego przełożony w zakonie nakazał powrót do Dominikany. Ale ksiądz się nie zgodził, został więc zawieszony. I w tej chwili, jak wynika z naszych ustaleń, jest gdzieś w Polsce - relacjonował Cieśla w "Poranku Radia TOK FM".

Zdaniem dziennikarza sprawa dwóch polskich księży świadczy o bezradności organów ścigania z Dominikany. Bo postępowania są prowadzone, ale "śledczy nie mają szans na postawienie zarzutów" duchownym. - Bo ich nie ma na wyspie. Odwołanego nuncjusza chroni immunitet dyplomatyczny. A jeśli chodzi o ks. Gila, to prokuratorzy nie mają go jak złapać. Bo jest w Polsce. A u nas chyba nikt się tą sprawą nie interesuje.

Jak dodał Cieśla, to niejedyny problem związany ze sprawą polskich księży.- Wierni z parafii ks. Wojciecha Gila nie dostali do tej pory żadnego sygnału, co Kościół sądzi o tej sprawie.

Najpierw akt oskarżenia

Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy", nie ma wątpliwości, że jeśli zarzuty wobec księży potwierdzą się, to powinni oni stanąć przed wymiarem sprawiedliwości. - A nie jedynie być pozbawiani stanowisk przez hierarchię kościelną. Ale do tego potrzebny jest akt oskarżenia. Dobrze byłoby, gdyby polskie organy ścigania współpracowały z Dominikaną - stwierdził w "Poranku Radia TOK FM".

I podkreślił, że przełożony ks. Gila z zakonu michalitów podjął bardzo dobrą decyzję, nakazując powrót na Dominikanę.