"Kazał mu tańczyć w żółtym bikini, przyłożył pistolet do głowy". Szczegóły afery pedofilskiej na Dominikanie

"Carlo opowiadał w prokuraturze, że ksiądz się przy nim masturbował. Że kazał mu tańczyć w żółtym bikini, kazał masturbować siebie. Że kilka razy doszło do seksu analnego" - pisze "Newsweek", ujawniając szczegóły afery pedofilskiej na Dominikanie z polskimi duchownymi. Abp Józef Wesołowski, były nuncjusz papieski, oraz ojciec Wojciech Gil z zakonu michalitów są podejrzewani o wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców.
O aferze pedofilskiej związanej z polskimi duchownymi zrobiło się głośno po tym, jak telewizja na Dominikanie wyemitowała reportaż, w którym abp Wesołowski został oskarżony o wykorzystywanie nieletnich chłopców. Duchowny miał być widywany w miejscach znanych z prostytucji nieletnich. Dziennikarz "Newsweeka" dotarł do rzekomych ofiar watykańskiego dyplomaty. "Tony twierdzi, że nic nie robił. Że tylko Ole był całowany. Pozostali tylko byli masturbowani. Dostawali 500 peso. (...) Dostawali 3000 pesos za "pełen" seks. Nigdy w nuncjaturze. Czasem w samochodzie. Czasem w jaskini przy plaży" - opisuje rozmowy z nieletnimi tygodnik.

Zmuszał do posłuszeństwa, przystawiając pistolet do głowy

Zanim wybuchła afera z abp. Wesołowskim, Dominikaną wstrząsnęła sprawa ojca Wojciecha Gila, proboszcza z Juncalito. On również jest podejrzewany o pedofilię. Dziennikarz "Newsweeka" dotarł do zeznań szesnastoletniego Carla, który był ministrantem w parafii Gila i dwa razy próbował przez niego popełnić samobójstwo. To dzięki niemu afera ujrzała światło dzienne.

- Opowiedział, że na plebanii musiał się przebierać w damskie stringi. Że ksiądz się przy nim masturbował. Że kazał mu tańczyć w żółtym bikini, kazał masturbować siebie, robił zdjęcia komórką, kilka razu doszło do seksu analnego. Raz, żeby go zmusić do posłuszeństwa, ksiądz przyłożył mu pistolet do głowy. Mówił, że ma kontakt z Bogiem - cytuje w rozmowie z "Newsweekiem" zeznania ofiary prokurator Luiza Liranzo. Portal TVN24.pl informuje, że na komputerze ksiedza znaleziono ponad 80 tys. pornograficznych zdjęć, na których prawdopodobnie są też wykorzystywane przez jego dzieci.

Żaden nie usłyszał zarzutów

Po zeznaniach ofiar duchownego prokuratura zdecydowała się zlecić przeszukanie plebanii, pod nieobecność Gila. Ksiądz, kiedy się o tym dowiedział, dzwonił do jednego ze znajomych z prośbą o usunięcie z jego mieszkania m.in. dysku komputerowego, płyt CD i pendrive'a. Zrobił to jednak za późno. W ręce prokuratury trafiły dowody, wśród których znajdują się pornograficzne zdjęcia nieletnich.

Zarówno abp Wesołowski, jak i ojciec Gil oficjalnie nie są nawet podejrzani w sprawie pedofilii. Nie usłyszeli żadnych zarzutów i - co niewykluczone - mogą ich nie usłyszeć. Abp Wojciechowski w sierpniu został odwołany przez papieża Franciszka ze stanowiska nuncjusza, a Watykan wszczął postępowanie wobec zarzutów pedofilii. Ojciec Gil przebywa u rodziny w woj. małopolskim. Tamtejszej społeczności powiedział, że padł ofiarą spisku.

Więcej w dzisiejszym "Newsweeku" >>

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: