Gronkiewicz-Waltz: Nie pójdę na referendum. Ani ja, ani nikt z mojej rodziny

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała w Radiu Zet, że nie zagłosuje w referendum warszawskim. Nie chce też wziąć udział w debacie ze swoim głównym oponentem Piotrem Guziałem.
- Nie pójdę na referendum. Ani ja, ani nikt z mojej rodziny. Rozmowa z Guziałem? A dlaczego miałabym się z nim spotkać? W debacie wezmę udział, ale dopiero gdy dojdzie do wyborów - mówiła Gronkiewicz-Waltz.

"Miałam problemy z komunikacją. Ale nie jestem celebrytką"

Prezydent Warszawy odpierała zarzuty Piotra Guziała, który mówi, że prezydent Warszawy zrealizowała 20 procent swoich obietnic wyborczych przez siedem lat. - On nie umie liczyć, bo liczy moją strategię dla Warszawy. To było rozwiązanie na 20-30 lat - mówiła.

Na przysłane przez słuchacza pytanie "Co pani ma sobie do zarzucenia?", Gronkiewicz-Waltz odpowiedziała: - Brak systematycznego informowania, co się dzieje w Warszawie. Zaraz jednak dodała, że problemy z komunikacją z warszawiakami wynikały z tego, że "nie jest typem medialnej celebrytki". Dodała, że w trakcie Euro "kontakt z mieszkańcami był permanentny", za to w tym roku uczestniczyła w debatach nt. bezpieczeństwa, które odbywały się w każdej dzielnicy.

"Planowanie jest najłatwiejsze, ale potem trzeba to wykonać"

Za swój największy sukces Gronkiewicz-Waltz uważa inwestycje - budowę metra, dokończenie mostu Skłodowskiej-Curie, Centrum Nauki Kopernik i Muzeum Historii Żydów Polskich. Na zarzut, że autorami niektórych z tych projektów są jej poprzednicy, prezydent odpowiedziała: - Planowanie jest najłatwiejsze, ale potem trzeba to wykonać.

Czy Gronkiewicz-Waltz chciałaby zostać komisarzem stolicy, gdyby odwołano ją w referendum? To pytanie prezydent zbyła: - Nie zastanawiam się, co będzie, zajmuję się swoimi bieżącymi obowiązkami.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!