Sienkiewicz: Białystok? Bandytyzm ubiera się w neonazistowskie i narodowe kostiumy

- Nie mamy problemu ze szczególnie ideologicznym rodzajem przestępczości - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW. Jego zdaniem zajścia w Białymstoku to ?bandytyzm młodych ludzi?. Minister odnosił się też do kolejnych ataków nożowników w Krakowie. Podkreślał, że chodzi o bandyckie porachunki.
W ostatnich miesiącach symbolem polskiego rasizmu i ksenofobii stał się Białystok. "To, co się tam dzieje, jest wszędzie indziej: nacjonalistyczne trybuny, zamknięte układy, zaniedbania, milczenie. Tylko tam zebrało się to jak w soczewce, sklejone wygodnym 'dobrze jest, jak jest'" - pisze w "Gazecie Wyborczej" Grzegorz Szymanik. - Czy Białystok to Polska? - pytała w Poranku Radia TOK FM Janina Paradowska. Jej gościem był Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych.

"Policja nigdzie sobie z tym sama nie radziła"

- Nie mamy problemu ze szczególnie ideologicznym rodzajem przestępczości - przekonywał Sienkiewicz. - To raczej rodzaj bandytyzmu środowisk młodych ludzi, często okołostadionowy, który ubiera się w różne kostiumy: neonazistowskie, narodowe, czasem po prostu bandyckie - mówił minister. Jego zdaniem problem jest w tym, że choć generalnie przestępczość spada, to w "grupach okołostadionowych" rośnie. - To problem społeczny, z którym mamy do czynienia szczególnie w dużych miastach - zaznaczył Sienkiewicz. Chodzi zwłaszcza o samorządy stawiające na piłkę nożną.

- Nie ma innego wyjścia, jak nazywać te zjawiska po imieniu, piętnować je - wskazywał minister, odnosząc się do własnego, skierowanego do białostockich rasistów "idziemy po was". Zdaniem Sienkiewicza niezbędne jest też pozyskanie sojuszników w walce z bandytami. - Policja sama nigdy i w żadnym państwie nie poradziła sobie z tego rodzaju zjawiskami. To musi być front społeczny - mówił Sienkiewicz. I taki tworzy się w Białymstoku, gdzie na jednym z osiedli szkoły, stowarzyszenia, parafie, policja i spółdzielnia podpisały pakt i chcą walczyć z ksenofobią. - Prócz tego musimy egzekwować prawo - dodał szef MSW.

"Krakowscy mieszczanie z nożami? Nie..."

Paradowska pytała też o ostatnie zajścia w Krakowie. Niedawno doszło do zabójstwa na tamtejszym Starym Mieście, a w Nowej Hucie doszło do bójki ze skutkiem śmiertelnym. Kraków powoli słynie już z ataków nożowników, zazwyczaj na tle kibicowskim. - Specyfika mieszczańskiego miasta? - pytała prowadząca. - Mieszczanie z nożami? Nie - mówił Sienkiewicz.

- Mówimy o dwóch różnych przypadkach. Pierwszy może się zdarzyć na ulicach każdego wielkiego europejskiego miasta. Ktoś naładowany agresją z niebezpiecznym narzędziem, to jest nieszczęście związane z każdym dużym skupiskiem ludzi - tłumaczył Sienkiewicz. - Czym innym jest wydarzenie z Nowej Huty. To porachunki między bandytami poprzebieranymi w stroje kibiców dwóch drużyn piłkarskich, ale to nie ma znaczenia. Kluczem do zrozumienia tej historii jest to, że poszkodowany człowiek odmawia jakiejkolwiek współpracy z policją - wskazywał minister. Jego zdaniem chodzi o środowiska bandyckie z narkotykami i zorganizowaną przestępczością w tle.

Sienkiewicz podkreślał, że w Krakowie wdrażany jest specjalny program. - Polega na systematycznym nękaniu tych środowisk. Najważniejsze, żeby nie pozostawić wolnego miejsca dla kultywowania pewnych zachowań - mówił minister.

"Materiały o fali brutalności policji nie odpowiadają rzeczywistości"

Media w ostatnim czasie sporo mówiły o bezpodstawnej brutalności policji. Szeroko opisywano przypadki bicia zatrzymanych na komendach. - Nie zgadzam się z takim obrazem. Materiały o szczególnej fali brutalności policji nie odpowiadają rzeczywistości - mówił Sienkiewicz. Jego zdaniem część oskarżeń o brutalne traktowanie przez funkcjonariuszy to forma obrony przestępców. - W przeszłości mieliśmy tragiczne sytuacje, w których oskarżani przez przestępców policjanci znajdowali się w więzieniach, a potem okazywało się, że byli niewinni - mówił minister.

W polskich komendach jak w Guantanamo? "Brutalność? Skala jest ogromna" >>>

Zdaniem Sienkiewicza Komenda Główna Policji "zachowuje się wzorcowo". - Nie ma przypadków, by ktoś przymykał oko - zaznaczył minister. I podkreślał, że funkcjonariusze podejmują dziennie 37 tys. interwencji. - Chce pan powiedzieć, że jak w każdej zbiorowości mogą się zdarzyć różne zachowania? - pytała Paradowska. - Oczywiście. I robienie z tego trendu czy nagłaśnianie przypadków jako cechy charakterystycznej dla formacji, która codziennie ratuje czyjeś życie, jest zafałszowaniem rzeczywistości - zakończył Sienkiewicz.