Balcerowicz: Nie ma nic gorszego niż zawodowy polityk, trzeba ograniczyć liczbę kadencji posłów

Leszek Balcerowicz apeluje w "Gazecie Wyborczej", aby ograniczyć liczbę kadencji, jaką posłowie mogą zasiadać w Sejmie. Krytykuje też polityków i nazywa ich "automatami" do głosowania i "lizusami". Jednak czy to naprawdę pomoże polskiej polityce? - Obawiam się, że nie - mówi w rozmowie z Tokfm.pl politolog, prof. Radosław Markowski.
- W polityce nie ma nic gorszego niż zawodowy polityk - zaznacza w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Leszek Balcerowicz, były minister finansów i były szef NBP. - Kiedy patrzę na posłów PO, to widzę, że większość zachowuje się jak oportunistyczne automaty z dodatkiem lizusów. Jeszcze gorszy jest PiS, tam jest chyba więcej lizusów - ocenia Balcerowicz.

Dlatego apeluje: - Trzeba wprowadzić kadencyjność posłów i senatorów. Skoro prezydentem można być tylko dwie kadencje, to dlaczego ma być inaczej z parlamentarzystami? - pyta Balcerowicz. Idealizm? - Parę rzeczy niemożliwych w Polsce się udało - kwituje były wicepremier.

"Kadencyjność? Niech ludzie zainteresują się wyborami"

- To nigdzie na świecie nie jest praktykowane - mówi o pomyśle Balcerowicza prof. Radosław Markowski, politolog z SWPS i PAN. Jego zdaniem problem leży raczej w niskim prestiżu zawodu polityka. Prof. Markowski podkreśla także, że podczas pierwszej kadencji posłowie muszą się "uczyć" swojego zawodu i poznać zasady funkcjonowania parlamentu. Ograniczenie liczby kadencji sprawiłaby więc, że Sejm zapełniłby się niedoświadczonymi, dopiero wdrażającymi się do pracy posłami. Czy ta propozycja poprawiłaby więc jakość polskiej polityki? - Obawiam się, że nie - przyznaje prof. Markowski.

- Pomysł jest z tych nierealnych, co nie oznacza, że nie można o nim mówić - zaznacza politolog. Wątpliwe, by politycy sami pozbawili się pracy. Zwłaszcza że postulaty zmniejszenia liczby parlamentarzystów czy likwidacji Senatu pozostają niespełnione. - Jest wiele innych, prostszych rzeczy, które można zrobić na rzecz parlamentaryzmu - podkreśla prof. Markowski.

- Kadencyjność jest, tylko ludzie muszą się zainteresować wyborami - mówi wreszcie prof. Markowski. - Powinni nie wybierać tych, którzy zajmują się głupotami, a zostawiać tych posłów, którzy się sprawdzili - zaznacza politolog. I przypomina, że często o niektórych posłach dowiadujemy się dopiero, gdy przedwcześnie składają mandat.

"Są politycy, którzy zachowują się znakomicie. To znakomita mniejszość"

- To oświadczenie to akt desperacji - stwierdził w Radiu TOK FM Ryszard Wojtkowski, prezes firmy inwestycyjnej Resource Partners. - Są grupy polityków, którzy zachowują się znakomicie, ale to znakomita mniejszość. W ostatnich latach część polityków utraciła zdolność kontaktowania się z otoczeniem, przestała się uczyć. Część z nich wpadła w przeświadczenie, że wszystko wie najlepiej, żadnej sugestii i analizy nie przyjmuje - mówił Wojtkowski.

- Co mnie najbardziej boli, ale dotyczy to nie tylko polityków, w Polsce nie chcemy rozmawiać o rozwiązaniach strategicznych, długookresowych. A w paru sprawach, jak system emerytalny, musimy mieć strategiczne porozumienia, bo one organizują wysiłek społeczny w kraju. W tym sensie traktuję to jako pewną rozpaczliwą sugestię - podsumował biznesmen.

Więcej o: