Tym: Kaczyński zapowiada, że "nie zlikwiduje demokracji". Nie powiedział tylko gdzie

Prezes Kaczyński zapowiada, że "nie zlikwiduje demokracji". Nie powiedział tylko, gdzie jej nie zlikwiduje, bo przecież twierdzi, że nie jesteśmy krajem prawdziwie demokratycznym, tylko jakimś kondominium - pisze w najnowszej "Polityce" Stanisław Tym.
W felietonie "Pełnia" autor pisze, że zaczął się nowy sezon polityczny, "ale ponieważ poprzedni się nie skończył, więc mamy to, co zawsze". - Rząd ten sam przez okno widzę i w tym samym składzie, opozycja też ta sama. I ta sama od lat naparzanka - pisze Tym. - Podstawową jednostką czasu dla rządu jest rok budżetowy. Dla opozycji liczą się tylko najbliższe wybory. A co po nich? Jeśli założyć, że wygra PO, to nic. Czyli to samo co dziś. Jeżeli zaś wygra PiS, to prezes Kaczyński zapowiada, że "nie zlikwiduje demokracji". Nie powiedział tylko, gdzie jej nie zlikwiduje, bo przecież twierdzi, że nie jesteśmy krajem prawdziwie demokratycznym, tylko jakimś kondominium, którym rządzą bolszewiccy agencji. Na wszelki wypadek zlekceważył tę demokrację, której u nas nie ma, demonstracyjnie wychodząc wraz ze swym klubem poselskim z sejmowego głosowania nad budżetem. Nie chciał głosować "razem z tymi wszystkimi, których łączy jedno: są w sojuszu przeciwko PiS".

Tym snuje też wizję Polski po zwycięstwie PiS. "Premier Kaczyński i wicepremier Macierewicz z zamglonymi oczami klęczą przy trybunie sejmowej. Na niej gość specjalny, ojciec Tadeusz Rydzyk, ogłasza wyjście z Unii Europejskiej. Premier jest także marszałkiem Sejmu, więc obrady prowadzi wicemarszałek Kłopotek z wiernego PSL. Proponuje przyjąć przez aklamację wniosek o ukaranie dla przykładu stu wylosowanych przedsiębiorców, którzy po wpłaceniu kaucji 50 tys. dol. będą kopać kanał elbląski..."

Więcej w najnowszym numerze " Polityki"