"Die Welt" ujawnia akta Stasi o Wałęsie. "Nie ukrywa braków w wykształceniu, dąży do światowego rozgłosu"

Legenda Solidarności Lech Wałęsa spędzał sen z oczu także i enerdowskim władzom. Stasi miała go na celowniku od roku 1980 - pisze "Die Welt", powołując się na niepublikowane dotąd dokumenty.
W artykule "Der Schild der Konterrevolution" ("Tarcza kontrrewolucji") "Die Welt" opisuje etapy inwigilacji Lecha Wałęsy przez enerdowską Stasi na podstawie dokumentów - przede wszystkim sprawozdań wschodnioniemieckich dyplomatów i oficerów enerdowskich służb. Jak podaje autor, jest to materiał dotychczas niepublikowany.

"Josef", "Christian" i inni

"Josef" czy "Christian" to kryptonimy tzw. oficjalnych i nieoficjalnych informatorów Stasi, którzy inwigilowali otoczenie Lecha Wałęsy oraz podejmowali próby nawiązania z nim bezpośredniego kontaktu - pisze w "Die Welt" Filip Gańczak. Przykładowo "Christianowi" udało się przekonać Wałęsę do udzielenia jemu wywiadu. Przedstawił się jako enerdowski dziennikarz z zakazem wykonywania zawodu. Miał on też wziąć udział w jednej z narad kierownictwa Solidarności - podaje autor, zaznaczając, że akta związane z osobą Wałęsy to kilkaset stron.

"Energiczny, dobry organizator, odgrywa prostego robotnika"

Stasi zbierała wszelkie informacje o Wałęsie, o jego pozycji w związku, o jego podróżach itd. - relacjonuje autor. W aktach pojawia się opis jego osoby jako człowieka energicznego, dążącego do celu, dobrego organizatora, który potrafi podejmować decyzje. Ponadto "nie ukrywa swoich braków w wykształceniu, przez co stara się odgrywać ?prostego robotnika ? i ?bojownika o sprawiedliwość ?. Zmęczony popularnością swojej osoby, dąży do światowego rozgłosu i do spotkania z prezydentem Reaganem i papieżem" - cytuje "Die Welt" z akt enerdowskiej bezpieki.

W innym raporcie Stasi z 1981 roku pojawia się ocena: "Wałęsa to konserwatywny katolik działający zgodnie z nauką Kościoła, a ten nie chce przelewu krwi. Wałęsa to jeden z bardziej umiarkowanych przedstawicieli ?Solidarności ? (...) Wałęsa jest jednak tarczą, za którą kryje się realizacja kontrrewolucyjnych celów".

Stan wojenny. "Pracujemy nad tym, żeby skompromitować Wałęsę"

Po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce kierownictwo NRD odetchnęło z ulgą, a Honeckera na bieżąco informowano o sytuacji w Polsce. Enerdowska bezpieka pisze nawet o próbie pozyskania Wałęsy do wystąpienia telewizyjnego i poparcia dla wprowadzonych w kraju środków. W wigilię 1981 roku Günter Sieber, były ambasador NRD w Polsce, pisze do Berlina, że taki pomysł nie miał najmniejszego sensu, ponieważ "jeżeliby później uwolnić Wałęsę, ten złamałby wszystkie dane wcześniej przyrzeczenia".

W listopadzie 1982 roku z wizytą do NRD przyjeżdża ówczesny minister spraw zagranicznych PRL Stefan Olszowski. Gańczak cytuje słowa ministra z akt Stasi na ten temat: "Pracujemy nad tym, aby skompromitować go [Wałęsę - red.] z powodu jego materialnych zapotrzebowań... Najlepiej byłoby, gdyby wyjechał z kraju, ale najprawdopodobniej Kościół jest najbardziej zainteresowany pozostaniem Wałęsy w kraju".

Spotkanie z papieżem. "Wałęsie nie podano nawet wody"

W 1983 roku dochodzi do spotkania Wałęsy z papieżem podczas jego wizyty w Polsce. W aktach Stasi autor wyczytał między innymi: "Wałęsie nie podano nawet wody. Papież rozmawiał z nim krótko, więcej czasu poświęcił czwórce jego dzieci. To spotkanie należy jednak potraktować jako udaną próbę wzmocnienia znaczenia Wałęsy i byłej ?Solidarności ?, jej ideologii i antysocjalistycznych celów".

Telewizyjny program dyskredytujący Wałęsę

Telewizja polska wyemitowała 27 września 1983 roku program kompromitujący Wałęsę. Zaraz po emisji informator bezpieki NRD w Polsce "Henryk" donosił: "Wałęsa powiedział, że po emisji był wykończony. Dopiero następnego dnia podczas meczu piłkarskiego uspokoił się, jak się przekonał, że ludzie stoją za nim".

Natomiast kilka tygodni później, w reakcji na przyznanie Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla (5 października 1983), autor doszukał się oceny, że przyznanie nagrody Wałęsie jest "poparciem dla sił kontrrewolucyjnych w Polsce i poza jej granicami".
Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''





Więcej o: