Przychodzi Polak do lekarza za granicą... To możliwe. Tylko NFZ nie zapłaci

Od 25 października będzie można się leczyć w dowolnym kraju UE. Za wizyty u niemieckiego czy czeskiego lekarza ma płacić NFZ. Ale nie zapłaci, bo utrudnia to Ministerstwo Zdrowia - pisze dzisiejsza ?Gazeta Wyborcza?.
- Opóźnienie jest wygodne dla rządzących, bo NFZ zaoszczędzi pieniądze. Nie ma to jednak nic wspólnego z poszanowaniem naszych praw - mówi Piotr Piotrowski, założyciel Porozumienia 1 Czerwca. Skupia ono kilkadziesiąt organizacji pacjentów; na stronie internetowej uruchomiło już zegar odliczający czas do 25 października, czyli wejścia w życie dyrektywy o transgranicznej opiece medycznej.

NFZ płaci jak za lekarza Polaka

Czekają na to chorzy, bo dyrektywa uprawnia do refundacji leczenia za granicą nie tylko w razie nagłej potrzeby jak teraz, ale także przy leczeniu planowym. Gdy w kraju są długie kolejki, możemy wyjechać po poradę specjalisty, na prosty zabieg lub badanie. NFZ zwróci nam pieniądze według polskich stawek. Jeśli wizyta będzie droższa, różnica obciąży naszą kieszeń.

Sejm nie zdąży?

Ale ustawy wciąż nie ma. Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann informuje, że na razie projektu nie może pokazać oraz że rząd i Sejm nie zdołają się uporać z nowymi przepisami przed 25 października. - Może się uda do końca roku - mówi. Resort zdrowia zastrzega: NFZ nie zwróci ani złotówki do czasu zmiany ustawy. I szacuje, że wymóg skierowań i zgody NFZ obniży koszt planowego leczenia Polaków za granicą do blisko 200 mln zł rocznie.

Cały tekst w dzisiejszej " Gazecie Wyborczej"

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!