Süddeutsche Zeitung: Dzisiejsza Solidarność jest swoim własnym cieniem

Dziennik "Süddeutsche Zeitung" pisze dziś m.in. o manifestacjach związkowców w Warszawie. ?Dzisiejsza Solidarność jest swoim własnym cieniem? - ocenia rolę głównego organizatora dzisiejszego protestu.
Monachijski dziennik "Süddeutsche Zeitung" informuje o odbywających się w Warszawie demonstracjach związkowców, w tym członków Solidarności, przeciwko polityce społecznej polskiego rządu. Gazeta, cytując wypowiedź Karola Guzikiewicza, jednego z liderów Solidarności Stoczni Gdańskiej, wymienia przyczyny masowych protestów. Należą do nich: "światowy kryzys finansowy, niemiecki rynek, bezrobocie, cele NSZZ Solidarność oraz głównie mizerny rząd", które wychodzą poza problemy gdańskiego zakładu.

Solidarność? To już nie jest legendarna organizacja

W dalszej części tekstu dziennik wspomina o znaczeniu legendarnej Solidarności w obaleniu komunizmu i centralnej roli Stoczni Gdańskiej. Temu twierdzeniu przeciwstawia pytanie retoryczne postawione przez Guzikiewicza: "Co jest dzisiaj jeszcze legendarne?". Zdaniem "SZ" cyfry mówią same za siebie: "Liczba zatrudnionych w gdańskim zakładzie zmniejszyła się z 19 do 1,9 tys. tysięcy, a jego głównym właścicielem jest ukraiński oligarcha. Przedsiębiorstwo, któremu grozi upadłość, apeluje o pomoc państwa, mniejszościowego udziałowca spółki" - tak oto gazeta ukazuje obecne położenie stoczni.

"SZ" zwraca również uwagę na fakt, że "wpływ tej szczególnej organizacji [Solidarności - red.] zmniejszył się dramatycznie od jej dni chwały. Dziś jest ona jedynie swoim cieniem, a krytycy mówią o pierwszej i drugiej Solidarności". Pierwsza to Solidarność lat 80., do której należało 10 milionów Polaków. Dzisiejsza Solidarność liczy 700 tysięcy członków - podaje różnice w liczbach "SZ" i dodaje, że ów spadek był uwarunkowany tym, że od momentu powstania związek był zawsze ruchem politycznym.

Wałęsa o Solidarności: To już nie jest mój związek

Monachijski dziennik pisze, że punktem kulminacyjnym demonstracji jest dzisiejsza manifestacja pod hasłem "Dość lekceważenia społeczeństwa". Jednak Solidarność - jak podkreśla dziennik - "nie może w tej kampanii liczyć na poparcie swego legendarnego przywódcy Lecha Wałęsy", który zwrot związku ku partii Prawo i Sprawiedliwość uważał zawsze za niewłaściwy. "SZ" cytuje słowa byłego prezydenta: "To nie jest już mój związek; inna epoka, inni ludzie, inne problemy".