Węglarczyk wściekły: Dobrze, nie róbmy nic w sprawie Syrii. Ale nie chcę słuchać komentatorów płaczących, że giną ludzie

Czy interwencja w Syrii ma w ogóle sens? - W Rwandzie świat nie reagował i wszyscy byli tym oburzeni. To ma reagować, czy nie?- denerwował się w Poranku Radia TOK FM Bartosz Węglarczyk. - Dobrze, nic nie róbmy. Ale potem nie chcę słuchać komentatorów, którzy płaczą, że giną ludzie - mówił dziennikarz.
Amerykańscy kongresmeni wciąż zastanawiają się, czy poprzeć interwencję wojskową w Syrii. Wiele wskazuje na to, że poprą prezydenta Baracka Obamę, choć nie ma co do tego pewności. Wciąż nie wiadomo więc, czy i kiedy dojdzie do ataku na siły wierne reżimowi Baszszara al-Asada.

Sens ataku? "Niech Asad usiądzie do stołu"

- Przeciąganie nie ma sensu. Sprawy zaszły tak daleko, że nie można się z tego wycofać - ocenił w Poranku Radia TOK FM Bartosz Węglarczyk, dziennikarz "Rzeczpospolitej". Jednak czy interwencja w ogóle ma sens? Zdaniem Węglarczyka owszem, ale z innych powodów, niż się powszechnie wydaje.

- Chodzi o to, żeby postraszyć Asada na tyle, żeby usiadł do stołu i zaczął rozmawiać. Jeżeli taki będzie efekt tego ataku, to fantastycznie - mówił dziennikarz. - Nie chodzi o to, żeby przerwać tę wojnę. Bo tego nie da się zrobić takim atakiem. Jedynym sposobem, żeby przerwać wojnę w Syrii, byłoby wprowadzenie tam pół miliona żołnierzy, czego oczywiście nikt nie zrobi.

"Jak widzisz dwóch bijących się meneli, chcesz, by się zabili?"

Obecny w studiu Tomasz Machała, naczelny portalu Natemat.pl, wskazywał, że stronami konfliktu są popierany przez Iran dyktator i wspierane przez Al-Kaidę bojówki. - Czy utrzymywanie krwawej wojny nie leży najbardziej w interesie Stanów Zjednoczonych? - zastanawiał się Machała.

- Jak widzisz dwóch meneli bijących się pod twoim domem, to w twoim interesie leży, żeby się nawzajem zabili? - odparł Węglarczyk. - A co, wybiegasz i interweniujesz? - wtrącił prowadzący Poranek Radia TOK FM Tomasz Sekielski. - To jest pytanie. Lecisz do policjanta. Tym policjantem jest Ameryka - podkreślił Węglarczyk.

Sekielski zaznaczył jednak, że w istocie nikt nie ma pomysłu, jak rozwiązać problem syryjski. - Zdradzę ci tajemnicę - odpowiedział Węglarczyk. - W sprawie Bliskiego Wschodu nikt nie ma pojęcia, co zrobić. Masz wiadro wody i gasisz dom, który się pali - powiedział dziennikarz "Rzeczpospolitej". - Raczej wiadro benzyny - odciął się Sekielski.

"O Holokauście nikt nie wiedział, bo nie było YouTube"

Publicyści zastanawiali się, czy gdyby konflikt miał miejsce w Afryce, społeczność międzynarodowa podobnie debatowałaby nad rozwiązaniem problemu. Jako przykład podano Somalię, która od lat pogrążona jest w anarchii. Mimo amerykańskiej interwencji na przełomie 1992 i 1993 roku. - Amerykanie weszli, dostali łomot i nagle się okazało, że ludzie nie są gotowi na takie poświęcenia - stwierdził Węglarczyk.

- A Rwanda (gdzie w połowie lat 90. doszło do ludobójstwa na tle etnicznym - dop. red.) jest przykładem na to, że świat nie reagował i wszyscy byli tym oburzeni. To ma reagować, czy nie? Co mamy robić? - zapalił się Węglarczyk. I tłumaczył, że z serwisów społecznościowych co kilka dni wylewają się wstrząsające zdjęcia kolejnych ofiar różnych konfliktów. - O Holokauście nikt nie wiedział, bo nie było YouTube. Jakby był, mielibyśmy dokładnie taką sytuację, jak teraz - mówił dziennikarz.

"Biją się? Niech się wyrżną. Albo w jedną, albo w drugą stronę"

- OK, to nic nie róbmy - stwierdził wreszcie. - Tylko ja potem nie chcę słuchać komentatorów, którzy siedzą i płaczą, że ludzie giną. Giną? Nie nasza sprawa, nie nasi ludzie, nie nasze dzieci. My mamy przedszkola za złotówkę. To jak z tymi menelami pod blokiem. Biją się? Niech się wyrżną. Albo w jedną, albo w drugą stronę - zakończył wyraźnie zirytowany Węglarczyk.