Komorowski: Mógłbym pomóc Kaczyńskiemu szukać w rodzinie ludzi z przeszłością PZPR-owską

- Myślę, że i pan prezes Kaczyński, gdyby tak dobrze poszukał, ja mógłbym mu ewentualnie pomóc, to znajdzie i we własnej rodzinie osoby, które były i wojskowymi, i członkami PZPR-u, jak gen. Koziej - powiedział Bronisław Komorowski. To komentarz prezydenta do zarzutów prezesa PiS, który nazwał go ?człowiekiem jednej strony?.
W ostatnim wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Jarosław Kaczyński powiedział, że Komorowski był jedynym posłem PO, który bronił WSI. "Bardzo wyraźnie pokazuje jego szczególny stosunek do tej służby, która była filią rosyjskiego wywiadu wojskowego" - mówił prezes PiS.

Stwierdził też, że Komorowski jest "człowiekiem jednej strony". "Najlepszym przykładem jest to, że wezwał podobnie jak Donald Tusk do bojkotu referendum w Warszawie. Do tego dochodzą jego dziwne związki z ludźmi związanymi ze służbami" oświadczył Kaczyński.

"Nie dam się wciągnąć w tę młóckę"

Prezydent podkreślił w "Kropce nad i", że nie chce dać się wciągnąć "w młóckę, awanturę i niszczenie autorytetów", ale radzi prezesowi Kaczyńskiemu, żeby ten przemyślał, czy świadomie chce stworzyć wrażenie, że wszystko u niego pozostało po staremu. - To znaczy, chce potwierdzić swój wizerunek sprzed paru lat - człowieka głęboko zanurzonego w konflikt, w awanturę polityczną i demolującego ustrój polityczny państwa - mówił Bronisław Komorowski.

Odnosząc się do sprawy związków ze WSI, prezydent powiedział: - Te związki są takie same jak w przypadku pana premiera Kaczyńskiego, bo pan premier też nadzorował służby, ja to robiłem jako minister obrony. No największe związki ze służbami specjalnymi miałby Antoni Macierewicz, bo nimi kierował.

"Gdyby pan prezes Kaczyński dobrze poszukał..."

W wywiadzie dla "Rz" Kaczyński krytycznie wypowiedział się także o najbliższym otoczeniu prezydenta, prof. Tomaszu Nałęczu i gen. Stanisławie Kozieju, zarzucając im PZPR-owską przeszłość.

Komentując słowa prezesa, prezydent Komorowski zwrócił uwagę, że w ogromnej liczbie polskich rodzin znajdzie się ktoś z przeszłością w PZPR. - Należy pamiętać, że w ogromnej większości rodzin polskich gdzieś ktoś był w partii komunistycznej. Myślę, że gdyby pan prezes Kaczyński dobrze poszukał, ja mógłbym mu pomóc ewentualnie, to znajdzie też we własnej rodzinie osoby, które były i wojskowymi, i członkami PZPR, jak gen. Koziej - powiedział prezydent.

O wcześniejszych wyborach: "To wszystko jest przewidziane przez konstytucję"

Bronisław Komorowski pytany, czy powinny odbyć się wcześniejsze wybory, jeśli rząd nie będzie miał większości parlamentarnej, przypomniał, że prezydent nie decyduje o ewentualnych przyspieszonych wyborach, a okoliczności skrócenia kadencji parlamentu dokładnie opisuje konstytucja.

- To wszystko jest przewidziane przez konstytucję. (...) Ja będę się temu przyglądał z punktu widzenia, czy to służy Polsce i stabilności państwa polskiego. Ale przede wszystkim - konstytucja - powiedział prezydent w "Kropce nad i".

Jak mówił, to partie tworzące rząd decydują, czy pozostawać w rządzie mniejszościowym. - To już jest kwestia takiej, czy innej taktyki przyjętej przez partie polityczne współtworzące rząd. Powiedziałbym: niewiele prezydentowi do tego - zaznaczył Komorowski.

- Ja będę musiał oczywiście przyjąć do wiadomości, że jest sytuacja trudna, jeżeli nie ma większości w Sejmie. Będę musiał przede wszystkim przyjąć do wiadomości, czego chce większość w Sejmie, czy chce rozwiązania parlamentu i czy wcześniejszych wyborów, czy też będzie wspierała w jakiejś formie działania rządu mniejszościowego - dodał.

"Nic nie poradzę na lęki prezesa"

Na uwagę, że prezes PiS zgodziłby się na wcześniejsze wybory, ale musiałby być rząd techniczny przez trzy miesiące, bo Jarosław Kaczyński obawia się fałszowania wyborów, Komorowski odparł: - Ja nic nie poradzę na lęki prezesa Kaczyńskiego. Nie chcę być jego doradcą. Należy czytać konstytucję. Ona mówi wyraźnie, jakie są okoliczności rozwiązania parlamentu, ewentualnych wyborów. A każdy polityk musi ocenić to, jak ta decyzja wpłynie na jego własną pozycję, jak wpłynie na pozycję jego partii.

Zmiany w OFE: Na razie nie widzę zagrożeń dla polskich emerytów

Komorowski przyznał, że patrzy na problem zmian w OFE przede wszystkim w kontekście znaczenia dla "polskich emerytów oraz dla polskiej gospodarki". - Na razie nie widzę jakichś zagrożeń, jeśli chodzi o polskich emerytów i nie widzę też specjalnie szansy na to, co byśmy wszyscy chcieli zobaczyć, aby to otwierało drogę do korzystniejszych emerytur w przyszłości - powiedział prezydent.

W jego ocenie, z punktu widzenia polskiej gospodarki "są na pewno i elementy absolutnie korzystne, ale są i pewne zagrożenia".

- Nie znam tego projektu rządowego. Będę prosił moich ekspertów o bardzo wnikliwą analizę przede wszystkich skutków dla gospodarki, dla systemu emerytalnego, ale również będę prosił o ocenę prawników, na ile te rozwiązania są bezpieczne od strony ustaw i konstytucji. I to jest moje zadanie - podkreślił Komorowski.

Pytany, czy zdecyduje się na przeniesienie swojej składki emerytalnej z OFE do ZUS odparł, że przy wyborze będzie chciał dowiedzieć się, która z propozycji będzie dla niego, jako przyszłego emeryta, korzystniejsza.

- Jestem przekonany, że i fundusze, i ZUS będą starały się przekonać do siebie, oferując jak najlepszą propozycję - stwierdził prezydent.

Dopytywany o czwartkowe spadki na giełdzie, jakie wywołały plany rządu dot. OFE powiedział, że trudno sobie wyobrazić, żeby reakcja giełdy była inna.

Jednocześnie zapowiedział, że postara się, aby w kwestii OFE zarówno w kontekście rozwoju gospodarczego Polski jak i całościowej reformy systemu emerytalnego rozmawiali przede wszystkim eksperci, a nie politycy.

- Taka nadmierna polityzacja i takie upartyjnienie tego sporu nie służy sprawie. To jest problem ważny dla ogromnej części społeczeństwa, ważny dla państwa. W moim przekonaniu w stopniu maksymalnie możliwym należy uciekać od pokusy rozgrywania tego partyjnie, czy politycznie wprost, bo nie wolno ani ludzi straszyć, ani nie wolno wywoływać paniki, która by mogła skutkować właśnie spadkiem wartości albo papierów wartościowych, albo jakimiś innymi perturbacjami w systemie - podkreślił Komorowski.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o ważnych wydarzeniach w polityce? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!