Biedroń zostaje w Polsce. "Będę równie aktywny w polskiej polityce jak do tej pory"

Jak podała "Rzeczpospolita", poseł Biedroń rozważa kandydaturę na stanowisko sprawozdawcy Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy ds. osób LGBT. Nie oznacza to jednak, że przestanie pełnić funkcję posła na Sejm RP.
Po dzisiejszych doniesieniach "Rzeczpospolitej" na temat kandydatury Roberta Biedronia na stanowisko sprawozdawcy Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy do spraw osób LGBT w sieci zawrzało. Wielu internautów uznało, że jest to jednoznaczne z tym, że poseł Biedroń na stałe przeniesie się do Strasburga, a tym samym osoby nieheteroseksualne stracą swojego jedynego przedstawiciela w polskim parlamencie.

"Kto zadba o gejów w Polsce?"

Sam Biedroń opublikował dziś artykuł na temat ewentualnego objęcia stanowiska w Radzie Europy na swojej stronie na Facebooku. Mimo że wcześniej nie potwierdzał swojej kandydatury, zachęcał internautów do trzymania za niego kciuków. Wiele osób pytało, czy zamierza w związku z tym porzucić walkę o prawa osób LGBT w Polsce. "Bardzo dobry news, z drugiej strony, kto na Twoje miejsce?", "A kto zadba o gejów w Polsce?" - pisali w komentarzach.

Biedroń jednak uspokaja: "Zostaję w Polsce i polskim Sejmie. To funkcja w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, w którym jestem już od dwóch lat". Deklaruje również, że jego aktywność w polskiej polityce nie ulegnie zmianie.

O Biedroniu mówi się też w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2014 roku. Szefowa biura poselskiego Justyna Padryka stwierdziła jednak, że są to tylko spekulacje i Biedroń spełnia się w swojej dotychczasowej roli. - Poseł jest idealistą. Wierzy w to, co robi, i chciałby działać, a Sejm jest, na tę chwilę, polem tych działań - mówiła Padryka.

Sygnał dla Rosji

Dotychczasowy sprawozdawca, Norweg Hakon Haugli, nie bierze udziału w najbliższych wyborach do norweskiego parlamentu, po tym jak przegrał walkę o miejsce na liście Partii Pracy. Od września straci więc możliwość zasiadania w Zgromadzeniu. Jak podaje "Rzeczpospolita", według członków Zgromadzenia wybór kandydata z kraju postkomunistycznego będzie sygnałem dla takich krajów jak Rosja.