Tusk ogłosił koniec kryzysu. "Musiał powiedzieć coś optymistycznego". "Zobaczymy, czy nie zaszalał"

Donald Tusk ogłosił podczas forum gospodarczego w Krynicy koniec kryzysu. - W tej sytuacji premier musiał powiedzieć coś optymistycznego - oceniła w Radiu TOK FM dr Ewa Marciniak, politolożka z UW. - Czas pokaże, na ile premier zaszalał, jeśli chodzi o optymizm tych projekcji - dodał dr Jacek Kucharczyk z Instytutu Spraw Publicznych.
- W IV kwartale wzrost przekroczy 2 proc., w całym 2013 - 1,5 proc., a w 2014 roku - może sięgnąć 3 proc. - zapowiedział w Krynicy premier Donald Tusk. - Kryzys w Europie się kończy. Tu w Polsce możemy powiedzieć: Polacy odparli kryzys - dodał.

- Możemy powiedzieć, że Polacy odparli kryzys. Łomotał do naszych drzwi, ale ich nie wyważył. Nie wpuściliśmy kryzysu do Polski, oberwaliśmy trochę rykoszetami, ale nie wpuściliśmy tego kryzysu do Polski - obrazowo tłumaczył Tusk. Zapowiedział też rozpoczęcie programu "Polska po kryzysie". Chodzi o uproszczenie systemu podatkowego, ale też przedłużenie działalności stref ekonomicznych, inwestycje infrastrukturalne i powołanie Inwestycji Polskich.

Wzrost gospodarczy to wzrost sondażowy?

- W tej sytuacji premier musiał powiedzieć coś optymistycznego - oceniła w Radiu TOK FM dr Ewa Marciniak, politolożka z UW. Jej zdaniem Tusk ma nadzieję, że optymistyczne zapowiedzi przełożą się na sondażowe zwyżki. Co w kontekście zapowiadanej na jesień ofensywy opozycji jest niezwykle pożądane przez polityków PO.

Jednak mówienie o PKB może być częścią większego politycznego planu. Dr Marciniak podkreśliła, że jedynie 3 proc. społeczeństwa naprawdę interesuje się i orientuje w bieżącej polityce. Dla większości tematyka gospodarcza jest więc zupełnie niezrozumiała i składanie obietnic w tej sferze może być tanim sposobem na poprawę wizerunku. "Podrzucanie" opinii publicznej tematów gospodarczych ma też być sygnałem, że politycy zajmują się nie tylko symboliką, ale i realnymi działaniami.

Gdzie są Inwestycje Polskie?

Prowadząca audycję Magda Gałczyńska zastanawiała się, czy zapowiedzi Tuska znaczyć będą tyle, co obietnica wstąpienia do strefy euro w 2008 r. Czyli niewiele. - Wtedy premier powiedział to na tydzień przed wybuchem kryzysu. Dziś wypowiada te optymistyczne przewidywania w momencie, kiedy ekonomiści są zgodni, że kryzys w Europie będzie się kończył i gospodarka się rozwija - powiedział dr Jacek Kucharczyk z Instytutu Spraw Publicznych. - Czas pokaże, na ile premier zaszalał, jeśli chodzi o optymizm tych projekcji - dodał socjolog.

Zdaniem dr. Kucharczyka premiera krytykować można przede wszystkim za opieszałość przy organizacji programu "Inwestycje Polskie", który miał pobudzić gospodarkę. - Odkąd pierwszy raz o nich usłyszeliśmy, niewiele się wydarzyło. Gdyby rzeczywiście Inwestycje Polskie od roku działały, premier miałby dobrą okazję, żeby powiedzieć: są inwestycje i gospodarka drgnęła - stwierdził socjolog.

- Premier złożył obietnicę, że Inwestycje Polskie będą sposobem nakręcania koniunktury, i w tej chwili ją powtórzył. Czekamy - skwitował dr Kucharczyk.