Cejrowski: Chce pan zaszczepić moje dziecko? Wystarczy podpisać formularz. Lekarz: To bzdura

Wojciech Cejrowski publikuje na Facebooku formularz, który dałby do podpisania lekarzowi, zanim zaszczepi jego dziecko. Post polubiło blisko 1,5 tys. jego fanów. - Tyle że to strzał w próżnię osoby, która nie jest żadnym specjalistą - tłumaczy pediatra immunolog Wojciech Feleszko.
Wojciech Cejrowski na swoim facebookowym profilu zamieścił następujący wpis: - Chce pan zaszczepić moje dziecko? Wystarczy podpisać formularz. Cejrowski każe lekarzowi podpisać oświadczenie, że szczepionki nie szkodzą dziecku i mogą zawierać takie substancje jak: siarczan amonu, glicerol, płodową surowicę cielęcą, czerwień fenolową czy neomycynę. Lekarz ma podpisać listę, że te nie szkodzą.




Jego post polubiło ponad 1,5 tys. użytkowników. Udostępniło blisko tysiąc.

W Polsce szczepienia ochronne dla dzieci i młodzieży są obowiązkowe. Kalendarz szczepień obowiązkowych obejmuje 12 chorób, m.in. gruźlicę, wirusowe zapalenie wątroby typu B, błonicę, krztusiec, tężec, polio, odrę, świnkę, różyczkę. - To choroby, które niosą ryzyko spowodowania u dzieci trwałego uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci - mówił "Gazecie Wyborczej" Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego. W ubiegłym roku blisko 3 tys. rodziców złożyło pisemne oświadczenia odmowy szczepień swoich dzieci. Przeciwnicy szczepień grupujący się w organizacji STOP NOP mają na Facebooku 10 tys. fanów. Czy pozyskanie sprzymierzeńca w osobie znanego z radykalnych poglądów Cejrowskiego (278 tys. fanów) może sprawić, że liczba przeciwników szczepień jeszcze wzrośnie?

Pediatra: To strzał w próżnię

Pediatra immunolog, dr Wojciech Feleszko, przeczytawszy post zamieszczony przez Cejrowskiego, reaguje śmiechem. - To strzał w próżnię, pukawka, która ma narobić więcej hałasu, niż jest potrzebne. Szczepionki nowoczesne nie zawierają tiomersalu, a o wirusie SV40, szczerze mówiąc, nigdy nie słyszałem. Proszę pamiętać o tym, że każdy rodzic - szczepiąc dziecko - składa oświadczenie, że zapoznał się ze szczepionką - tłumaczy Feleszko.

Pytamy się o listę składników wymienianych przez Cejrowskiego. - Wodorotlenek glinu czy fosforan amonowy wzmacniają immunogenność [odporność - red.] szczepionki. Okazało się, że dodatek soli glinu aktywniej rozprawia się z wirusem. Nie udowodniono żadnego złego wpływu tego czynnika. Białko jaj kurzych? Trzeba było ten wirus wyhodować, więc mnożyło się je na zarodkach kurzych albo na jajkach. Stąd śladowe ilości białek jaja kurzego się znajdowały. Obecnie wirusy hoduje się na fibroblastach [najliczniejsze komórki tkanki łącznej właściwej - red.], więc białka już nie ma. W procesie technologicznym używana jest płodowa surowica cielęca, ale nikt jej nie dolewa do szczepionek. To standardowa pożywka, która powoduje, że żywe drobnoustroje mogą się namnożyć. Każdą z tych substancji można w szczepionce znaleźć, ale ich ilości są znikome i nieszkodliwe - wyjaśnia.

W oświadczeniu Cejrowskiego lekarz musi zagwarantować, że szczepionki "nie zawierają tkanek czy komórek abortowanych płodów ludzkich". - Obecnie komórki hoduje się na fibroblastach płodowych. Na pewno nie jest tak, że szczepionki rosną na abortowanych płodach. Nie słyszałem, żeby ktoś robił szczepionki w ten sposób. Może za Hitlera - ironizuje Feleszko.

Lekarz zwraca uwagę, że skoro ledwie tysiąc na 278 tys. fanów polubiło post, to znaczy, że nawet fani Cejrowskiego nie traktują na serio tego, co pisze. - To jest dla mnie człowiek, który robi dużo hałasu. Nie sprawdził się jako prawicowa tuba i teraz próbuje inaczej robić swoją markę. Pamiętajmy, że to nie jest autorytet, specjalista czy nawet osoba, która studiowała nauki medyczne - wyjaśnia. Deklaruje, że w życiu nie podpisałby takiego oświadczenia. - A te tysiąc osób, które polubiło post, to ledwie kropelka wśród morza tych, którzy szczepią swoje dzieci.