Kim Dotcom zakłada partię. "Za wszelką cenę chce uniknąć ekstradycji"

Ekscentryczny twórca serwisu Megaupload ogłosił, że 20 stycznia 2014 roku wystartuje w Nowej Zelandii jego ugrupowanie polityczne. Obiecuje tańszy dostęp do szerokopasmowego Internetu, usunięcie limitu transferu danych i poprowadzenie nowego podwodnego kabla na wyspę.
Biznesmen określił swoje plany jako "będące jeszcze w fazie embrionalnej". Nawet jeśli zakończą się one sukcesem, to Dotcom jako obywatel Niemiec nie będzie mógł wejść do nowozelandzkiego parlamentu. Będzie mógł za to kierować partią. - Ktoś musi poprowadzić ten kraj ku przyszłości, a obecne władze nie mają na ten temat pojęcia - powiedział Dotcom technologicznemu serwisowi Torrentfreak.

Piractwo, gangsterka, pranie brudnych pieniędzy...

20 stycznia to dla biznesmena symboliczna data - właśnie tego dnia dwa lata temu został aresztowany we własnym domu. Wyszedł z więzienia za kaucją, ale próbuje uniknąć ekstradycji do Stanów Zjednoczonych. Lista zarzutów, jakie wysuwają Amerykanie wobec Dotcoma, jest długa. Oprócz łamania praw autorskich znajduje się na niej udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy.

Na wieść o politycznych planach Dotcoma zareagował premier John Key: - To tylko część kampanii, która pozwoli mu zostać w kraju. Ma bardzo dobrych specjalistów od public relations - powiedział szef nowozelandzkiego rządu w śniadaniowym programie w telewizji TVNZ. "Nie zatrudniam PR-owców. Jestem po prostu sobą. Panu też to polecam, panie Key" - napisał w odpowiedzi na Twitterze biznesmen.

Dzięki sądowej walce o uniknięcie ekstradycji Dotcom stał się w Nowej Zelandii prawdziwą gwiazdą, szczególnie wśród młodego pokolenia. Znalazł się nawet w setce najbardziej godnych zaufania mieszkańców Nowej Zelandii.

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: