Kurski: W PiS jest panika, wściekłość i łzy nad traconym monopolem na prawicy

- PiS symbolicznie przyznaje, że trzeba się liczyć z Solidarną Polską - stwierdził w Poranku Radia TOK FM Jacek Kurski, europoseł SP. Jego zdaniem partia Jarosława Kaczyńskiego czuje, że traci monopol na prawicy. Dlatego robi wszystko, by zdyskredytować kandydaturę Kazimierza Ziobry w wyborach uzupełniających na Podkarpaciu.
Czy Jarosław Kaczyński wyciągnął do Solidarnej Polski rękę na zgodę, pod warunkiem że ta wycofa swego kandydata Kazimierza Ziobrę z wyborów uzupełniających do Senatu na Podkarpaciu? - pytała w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. - Jest dokładnie odwrotnie. Dysponujemy bogatą dokumentacją świadczącą o tym, że proponowaliśmy wspólnego kandydata, ale zostało to zignorowane - przekonywał Jacek Kurski, europoseł SP.

- Kaczyński dał wyraz swojej irytacji tym, że kandydat SP otrzyma bardzo dobry wynik w tych wyborach i położy kropkę nad wykrzyknikiem mówiącym o tym, że PiS nie ma monopolu na prawicy. Tym należy tłumaczyć szereg nerwowych posunięć prezesa PiS - mówił Kurski. I dodawał, że po całym Podkarpaciu krążą "lotne brygady PiS", które zrywają plakaty wyborcze Ziobry. - PiS symbolicznie przyznaje, że trzeba się liczyć z SP - zauważył gość Poranka Radia TOK FM.

"Panika, wściekłość i łzy nad straconym monopolem"

Zdaniem europosła PiS zbyt późno uświadomił sobie, że konkurentów ma także na prawej stronie sceny politycznej. - Teraz, kiedy jest oczywiste, że Ziobro jest o trzy długości lepszy od Zdzisława Pupy (kandydata PiS - dop. red.), jest panika, wściekłość i łzy nad traconym monopolem - mówił Kurski. Po chwili jednak ocenił: - Każdy wynik jest możliwy. Wszystkie kandydatury, pan Kawa i Pupa, oscylują w granicy wysokich, dwucyfrowych wyników.

Politycy PiS mają jednak zarzucać SP, że wystawiając kolejnego kandydata prawicy, zwiększa szansę Platformy Obywatelskiej w wyborach. - Na korzyść Tuska działał ten, kto wyrzucił popularnych i wiarygodnych polityków prawicy - odparował Kurski.

"Zagraliście na oszukiwanie wyborców"

Dominika Wielowieyska zastanawiała się jednak, czy wystawienie Kazimierza Ziobro przez partię, której liderem jest Zbigniew Ziobro, nie jest celowym wybiegiem. Wyborcy głosowaliby na kandydata SP w przeświadczeniu, że popierają byłego ministra sprawiedliwości. - Zagraliście na oszukiwanie wyborców - zauważyła dziennikarka "Gazety Wyborczej". - Żadnego oszukiwania nie było - zaznaczył Kurski. Przypomniał, że Kazimierz Ziobro to "legenda podkarpackiej "Solidarności" i założyciel związku zawodowego w Hucie Jarosław. Europoseł zaznaczył też, że Ziobro jest miejscowym posłem, a w wyborach uzupełniających w Rybniku PiS wystawił Bolesława Piechę, także aktywnego parlamentarzystę.

Więcej o: