Koszulki z nazwami leków psychoaktywnych? "Sztukę tworzy się w odpowiedzi na popkulturę"

Firma Kitson LA wypuściła na rynek linię T-shirtów z nazwami silnych leków. Wiele osób uznało, że w ten sposób producenci zachęcają do ich używania.
Kitson LA nazywali swoją linię "designer drug collection". Jest tu użyta gra słów - "designer collection" oznacza zaprojektowaną kolekcję ubrań, ale "designer drugs" to też potoczna nazwa produktów zawierających substancje psychoaktywne, w Polsce znanych jako "dopalacze". Na ubraniach zostały wymienione m.in. Vicodin, silny lek przeciwbólowy na bazie hydrokodonu, który w dużych dawkach może powodować uczucie euforii, czy Xanax, będący lekiem psychotropowym na bazie benzodiazepiny, która może powodować silne pobudzenie.

Każdy z tych leków jest stosowany przez chorych w kuracji farmakologicznej, jednak są to środki na tyle silne, że mogą być uzależniające dla chorych. Substancje te są stosowane też przez osoby zdrowe dla wywołania efektów ubocznych po zażyciu dużych dawek.

Jedna z koszulek Kitson LA

fot. Facebook

"Stworzyłem przestrzeń do dialogu"

Internauci zareagowali oburzeniem. "Jesteście kompletnie nieodpowiedzialni. W Stanach nadużywanie leków jest przecież ogromnym problemem", "Protestuję przeciwko gloryfikacji zażywania dopalaczy, one zabijają tysiące młodych ludzi. Jak mogliście?" - to przykłady komentarzy, które pojawiły się na Facebooku marki.

Brian Lichtenberg, projektant linii, wystosował oświadczenie prasowe, w którym tłumaczy internautom, że jego kolekcja to parodia popkultury. "Nazywajcie to jak chcecie, ale sztukę tworzy się w odpowiedzi na to, co dzieje się w popkulturze. Ogromny procent amerykańskich lekarzy zapisuje swoim pacjentom te leki z uzasadnionych powodów. To nie są zakazane substancje" - napisał Lichtenberg. W dalszej części oświadczenia projektant przekonuje, że jego intencją nie było namawianie kogokolwiek do zażywania leków, a jedynie chciał stworzyć przestrzeń do dialogu na temat ich nadużycia.

"Nie wiesz, co się czuje, gdy dziecko umiera z przedawkowania"

Oświadczenie skomentowali członkowie rodzin osób, które zmarły po przedawkowaniu leków, krytykując Lichtenberga za lekkomyślność. "W przeciwieństwie do mnie i tysiąca innych matek, z całą pewnością nie miałeś dziecka, które umiera w domu z przedawkowania substancji psychoaktywnych. Oni zaczynali właśnie od takich leków jak Xanax. Bardzo często te leki są przepisywane z głupich powodów, np. żeby dzieci potrafiły skupić się na nauce. Potem nie potrafią ich powoli odstawić, a bez leków pojawiają się myśli samobójcze. To, co robisz, jest złe" - napisała jedna z matek.

Więcej o: