Meller: Prawica wybiela kiboli "bo dali w mordę za Polskę. Za Ojczyznę, Panie"

- Dla nich każdy otumaniony sterydami kark to reinkarnacja rotmistrza Pileckiego. A jak już kibolstwo przegnie karczemnie, napadając na przykład na dzieci, to wtedy od razu prawicowe fora huczą, że to prowokacja rządu - pisze Marcin Meller w najnowszym ?Newsweeku?.
W zeszłym tygodniu Marcin Meller argumentował na łamach "Newsweeka", dlaczego najlepszym rozwiązaniem dla Polski będzie zwycięstwo PiS w najbliższych wyborach. Dziennikarz widzi w tym jedyną nadzieję na uspokojenie prawicowych polityków i sprzyjających im mediów.

W aktualnym "Newsweeku" Meller odnosi się do komentarzy, które pojawiły się po jego felietonie, i zapewnia, że, choć z jednej strony nazywano go idiotą, a z drugiej grożono, że będzie tylko gorzej, zdania nie zmienił. Jako główny problem, od którego uwolniłaby Polskę władza PiS, dziennikarz wskazuje kiboli. "Każdy, kto wracał do domu autobusem, tramwajem czy pociągiem terroryzowanym przez barbarzyńskie hordy (...), wie, o czym mówię. Ale że ci szerokokarczyści panowie nienawidzą Tuska ze swoich powodów, to dla pisowskiej opozycji stali się szlachetnym sojusznikiem" - pisze Meller.

"Reinkarnacja rotmistrza Pileckiego"

Felietonista zwraca uwagę na to, jak przedstawiani są kibole w prawicowych mediach, i zauważa, że czują się bezkarni, bo niezależnie od tego, co zrobią, będą wybielani przez polityków i publicystów prawicy, "bo dali w mordę za Polskę. Za Ojczyznę, panie". Meller przytacza też historię partyjnego dyrektora swojej podstawówki, który przez przypadek znalazł się na solidarnościowej demonstracji i, mimo swoich zapewnień, że należy do partii, został ciężko pobity przez ZOMO. "I ja wam, drodzy publicyści, życzę tego samego: żebyście kiedyś przypadkiem dostali się pod buty i pięści waszych patriotycznych sojuszników. Inaczej zaśpiewacie" - dodał publicysta.

Według Mellera rząd nie zajmie się problemem kiboli, a nawet jeśli, to musi liczyć się z tym, że opozycja nazwie to dręczeniem patriotów. "Bo dzisiaj dla nich każdy otumaniony sterydami kark to reinkarnacja rotmistrza Pileckiego". Za zabawną uznaje natomiast reakcję na transparent kiboli Lecha. Jak pisze, prawicowe media starały się bagatelizować sprawę, a wśród ich czytelników pojawiły się dwie grupy - jedna, która uznawała akcję za słuszną, i druga, która nazwała to rządową prowokacją.

Na koniec Meller dodaje, że kiedy PiS przejmie władzę, nie będzie miał innej możliwości, jak tylko spacyfikować kiboli, bo prędzej czy później staną się oni niebezpieczni dla nowej władzy. Chcesz mieć spokój? Głosuj na Jarka - nawołuje po raz kolejny dziennikarz.

Więcej o: