Sokołów vs bloger. Firma chce 150 tys. zł. Poszło o test tatara

Popularny bloger kulinarny Piotr Ogiński 18 września spotka w sądzie z firmą Sokołów - donosi Mediafun.pl. Producent wyrobów mięsnych pozwał go za filmik, w którym przeprowadził test tatara wołowego z Sokołowa i domowej roboty. Z porównania wynikało, że pierwszy produkt nawet po usmażeniu nie zmienia barwy, co rodziło podejrzenia, że jego skład jest niewłaściwy. Filmik zrobił furorę w sieci i wywołał lawinę negatywnych komentarzy pod adresem producenta. Sokołów za naruszenie swojego wizerunku żąda 150 tys. złotych.
Na początku roku Piotr Ogiński, autor strony internetowej i wideobloga na YouTube "Kocham Gotować", zamieścił na fanpage'u firmy Sokołów zdjęcia z efektem swojego eksperymentu. Na jednej fotografii był usmażony na brązowo tatar domowej roboty, na drugiej - usmażony, ale wyglądający na surowy tatar popularnej firmy. "Zrobiłem TEST (...) Zobaczcie, co się stało" - napisał Ogiński pod zdjęciami.

Jak zauważa opisujący historię na blogu Mediafun.pl Maciej Budzich, przez dłuższy czas sprawa nie nabrała większego rozgłosu. Aż do momentu, w którym w sieci znalazło się wideo dokumentujące test. Wtedy to na forach oraz na fanpage'u firmy Sokołów ruszyła fala krytyki ze strony internautów, którzy zaczęli oskarżać firmę o serwowanie im naszpikowanego chemią mięsa. Wśród komentarzy pojawiały się jednak również - choć w znacznej mniejszości - opinie, które broniły producenta mięsa.

"Piotr w swoim materiale popełnił jeden, podstawowy, kardynalny wręcz błąd"

Dawid Kosiński z serwisu Spidersweb.pl skrytykował: "Piotr w swoim materiale popełnił jeden, podstawowy, kardynalny wręcz błąd. Naruszył wizerunek tylko jednej firmy. Nikt nie miałby mu za złe, gdyby pokazał, że wszystkie produkty przetworzone są gorsze od jedzenia własnoręcznie przyrządzonego ze świeżych składników. (...) To trzeba pokazywać ludziom, informować ich o tym i dbać o to, by jedli coraz zdrowiej. (...) Niestety w tej sytuacji Piotr pokazał, że tylko Sokołów robi kiepskie mięso, co większość jego czytelników może zrozumieć jako "gorsze niż konkurenci", co może być znacznym nadużyciem."

W końcu Sokołów zdecydował się pójść do sądu. Jak podał Mediafun.pl, firma uzyskała postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń poprzez zakaz publikowania przez Ogińskiego jakichkolwiek treści na temat firmy Sokołów oraz usunięcie dotychczasowych filmików, w których testuje jej produkty. Ponadto producent mięsa zażądał od blogera 150 tys. zł, które miałby wpłacić na konto fundacji Anny Dymnej "Mimo wszystko".

Sokołów: Po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na takie działania

W sieci ponownie zawrzało. Internauci zarzucili firmie, że pozywa blogera za ujawnienie prawdy o mięsie. Sokołów wydał więc oświadczenie, w którym tłumaczy: "W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi tego, czy "Sokołów" S.A. pozwała pana Piotra Ogińskiego (...) potwierdzamy, że sprawę przekazaliśmy do Kancelarii Adwokackiej obsługującej Grupę Sokołów. Pan Piotr Ogiński został pozwany przez "Sokołów" S.A. w związku z naruszeniem dóbr osobistych firmy "Sokołów" S.A. w filmach opublikowanych na kanale w serwisie Youtube.com i udostępnionych w serwisie "Kocham gotować". W wykonaniu orzeczenia sądowego pan Piotr Ogiński usunął przedmiotowe filmy, dzięki czemu nie doszło do dalszych naruszeń oraz do usunięcia treści naruszających dobra osobiste "Sokołów" S.A." - czytamy.

I dalej: "Wskazujemy, że "Sokołów" S.A. po raz pierwszy zdecydowała się na takie działanie wobec osoby publicznie krytykującej jej produkty. Powodem był fakt komercyjnego wykorzystywania Internetu przez pana Piotra Ogińskiego jako narzędzia do budowania swojej popularności poprzez niezgodne z prawem wprowadzanie konsumentów w błąd, naruszanie renomy "Sokołów" S.A. i podważanie jakości produktów. Istotne jest także, że przeprowadzone "testy" produktów były nierzetelne: porównywane były różne produkty, a obok subiektywnej oceny - do której każdy ma prawo - przedstawiane były fałszywe informacje o szkodliwości produktów".

Sokołów: Nie możemy zgodzić się na bezpodstawne i krzywdzące oskarżenia

Ponadto firma Sokołów zaznaczyła w oświadczeniu: "Naprawdę uważamy, że każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii oraz do krytyki w Internecie, ale taka krytyka nie może oznaczać łamania prawa i czerpania profitów z takiej działalności, zwłaszcza przy jednoczesnym wprowadzaniu w błąd co do ocenianych produktów. Szanujemy rzetelne testy produktu, jednak nie możemy zgodzić się na bezpodstawne i krzywdzące oskarżenia związane z naszymi produktami, które pozytywnie przechodzą rygorystyczne i regularne kontrole jakości".

Rozprawa Sokołów-Ogiński została wyznaczona na 18 września.

Chcesz na bieżąco otrzymywać najważniejsze informacje? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: