Syria? "Gdyby coś takiego zdarzyło się 10 lat temu, już grzałyby się silniki samolotów. Teraz nikt o tym nie mówi"

- Gdyby coś takiego zdarzyło się jeszcze dziesięć lat temu, w tym momencie mobilizowałoby się wojsko, grzałyby się silniki samolotów. Teraz nikt nawet o tym nie wspomina - mówił w Poranku Radia TOK FM Paweł Wroński o ataku gazowym w Syrii, w którym ucierpieli cywile. - To bardziej skomplikowana sprawa - mówił Adam Szostkiewicz. - Przy takim chaosie wszystko jest możliwe. Także manipulacje.
Syryjska opozycja zarzuca siłom wiernym Baszarowi el-Asadowi użycie w rejonie Damaszku gazu bojowego. W wyniku ataku miało zginąć co najmniej 1300 osób, w tym kobiety i dzieci. Sprawą zajęła się Rada Bezpieczeństwa ONZ, jednak w wyniku protestu Rosji i Chin, obecni na miejscu niezależni inspektorzy nie rozpoczną śledztwa.

"Dziesięć lat temu już grzałyby się silniki samolotów"

- Gdyby coś takiego zdarzyło się jeszcze dziesięć lat temu, gdy obowiązywała doktryna rozsiewania demokracji, NATO prężyło muskuły, a USA uważały się za misjonarza całego świata, w tym momencie mobilizowałoby się wojsko, grzałyby się silniki samolotów. Teraz nikt nawet o tym nie wspomina - zauważył w Poranku Radia TOK FM Paweł Wroński. - To jest wołanie syryjskiej opozycji o jakąkolwiek liczącą się pomoc. Użycie broni chemicznej jest sygnałem dla całego świata, że dzieje się coś najbardziej strasznego - dodał dziennikarz "Gazety Wyborczej".

- To, co miało się złego stać w Syrii, już się stało. Nawet gdybyśmy za pomocą różdżki dziś rozwiązali problem, już stały się karygodne rzeczy - podkreślał prof. Radosław Markowski z SWPS. Socjolog tłumaczył, że ONZ znów zawiodła. I zaznaczył, że to instytucja, która nie jest w stanie rozwiązywać stojących przed nią problemów.

"Przy takim chaosie wszystko jest możliwe. Także manipulacje"

- To bardziej skomplikowana sprawa - mówił Adam Szostkiewicz z "Polityki". Publicysta tłumaczył, że w konfliktowi syryjskiemu przyglądają się nie tylko państwa zachodnie, ale też "dwie wschodzące potęgi": Rosja i Chiny. - Rosja prędzej czy później stanie na nogach. A kiedy każda inicjatywa zachodnia jest blokowana przez Chińczyków i Rosjan, nie można się spodziewać efektywnego zakończenia konfliktu ze strony społeczności międzynarodowej - wyjaśniał Szostkiewicz. - Same zdjęcia są dyskusyjne. Czy rzeczywiście nie jest to zaaranżowane, żeby zmobilizować międzynarodowe poparcie dla opozycji antysadatowskiej? W takich konfliktach, przy takim chaosie, wszystko jest możliwe. Także takie manipulacje - stwierdził publicysta.

"Pełzająca wojna domowa, na którą nie ma odpowiedzi"

- Problem polega na tym, że nie za bardzo wiemy, kto z kim walczy i kto za kim stoi - zaznaczył Wroński. Wspominał, że kilka lat temu, kiedy konflikt w Damaszku dopiero się tlił, wraz z ministrem Radosławem Sikorskim był w Paryżu na spotkaniu "przyjaciół Syrii". - Słyszałem tam szumne deklaracje polityków: "musimy pomóc ludowi syryjskiemu". Tam było dramatyczne wystąpienie Hillary Clinton. Paru polityków, w tym Sikorski, mówiło, że to co się dzieje w Syrii, może trwać kilka, nawet kilkadziesiąt lat. Że może to być pełzająca wojna domowa, na którą nie ma odpowiedzi, bo wsparcie jednej strony oznacza masakrę drugiej.

- Chce pan powiedzieć, że w tych krajach skuteczne są tylko dyktatury? W Iraku był spokój, póki rządził Saddam Husajn - zastanawiała się prowadząca Poranek Radia TOK FM Janina Paradowska. - Była postawiona taka teza - przyznał Wroński. - A w Iraku nie było spokoju, ponieważ Husajn najpierw zaatakował Kuwejt - zaznaczył dziennikarz.

"Bezpieczeństwo i spokój czy demokracja? To jest dylemat"

Profesor Markowski mówił natomiast, że brał udział w konferencji w Bułgarii, której celem było przekazanie doświadczeń transformacji europejskich państwom arabskim. Miał to być sygnał, że mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej bez paternalizmu właściwego Zachodowi mogą pomóc w przemianach politycznych i gospodarczych. W konferencji uczestniczyli goście z Egiptu czy Tunezji. - Starałem się tam podtrzymywać wątek, że tam nie ma mowy o liberalnej demokracji znanej z anglosaskiego świata. To struktury plemienne, trzeba raczej koncentrować się na czymś, co jest lokalizmem, oddolną samorządnością. Zachód systematycznie popełnia błąd, wchodzi w miejsca, w których to się nie udaje - zaznaczył Markowski.

Socjolog podkreślał, że większość europejskich recept jest kompletnie bezużyteczna w krajach arabskich. - Moim zdaniem świat muzułmański powinien patrzeć na Malezję, Indonezję, Singapur. Wracamy do starej huntingtonowskiej tezy: czy nie lepsze jest bezpieczeństwo i spokój niż demokracja. I to jest prawdziwy dylemat - zakończył prof. Markowski.

Więcej o:
Komentarze (32)
Syria? "Gdyby coś takiego zdarzyło się 10 lat temu, już grzałyby się silniki samolotów. Teraz nikt o tym nie mówi"
Zaloguj się
  • jaro_karo

    0

    Kazda bomba zrzucona przez USA/Izrael/Nato (niepotrzebne skreslic), zamienia sie w demokratyczny glos muzulmanow dla poparcia jihadu. O to chodzi z tym krzewieniem demokracji przez zachod?

  • shamickgaworski

    0

    Demokracja to 'luksus bogatych krajow' (bez ropy ale z wielkimi armiami)

  • mleczanetakrydyny0.1g

    Oceniono 8 razy 6

    " A w Iraku nie było spokoju, ponieważ Husajn najpierw zaatakował Kuwejt - zaznaczył dziennikarz"

    Saddam zaatakował Kuwejt 30 lat temu? Dlatego 20 lat później przeprowadzono inwazje na podstawie sprefabrykowanych dowodów o WMD? Czemu głośno nie powiedzieć że tzw. syryjscy "rebelianci" są wspierani przez organizacje terrorystyczne sponsorowane przez przez Arabie Saudyjską będącą przecież wielkim przyjacielem USA? Co z tego że bin Laden był Saudyjczykiem, lepiej było zbombardować Irak bo Saddam nie chciał sypnąć groszem na kampanie pana Busha?

    Zamiast zniszczyć źródło terroru to amerykanie i ich anglosaskie przydupasy będą teraz szerzyć chaos na całym bliskim wschodzie? O przepraszam "rozsiewać demokracje". Bombami. :-)

  • zwyklykowalski

    Oceniono 1 raz 1

    gdy sadam Husajn zagazowal u siebie tez bylo cichutko bo nawet prasa niepisala ale wtedy byl "sojusznikiem"

  • gtpress

    Oceniono 3 razy 3

    Panie Profesorze Markowski, polecam ksiazke Planet UN, Swiat sie zmienia, a ONZ liczy populacje szympansow, niekiedy tez stara sie troche pohandlowac, "ropa za zywnosc" lub, - jak ostatnio - Internet zamiast chleba, folwark paru nawiedzonych, acz dobrze wynagradzanych.......

  • olena.s

    Oceniono 12 razy 10

    Dobrze, że dostrzegają inność tamtej cywilizacji i pewną niedopasowywalność kultur.
    Póki tamejsze ludy nie uznają, że chcą przejąć nasze obyczaje i systemy, póty będziemy się rozczarowywać kolejnymi wiosnami ludów.

    Natomiast nie zgadzam się - moralnie - na impotencję ONZ, czy szerzej, niezdolność ludzkiej cywilizacji do narzucenia w punktach zapalnych zawieszeń broni.
    Bo niech się każdy rządzi po swojemu - mają do tego prawo tak samo jak my - ale niech nie zaczynają od wycinania oponentów do siódmego pokolenia.

    katar1.blox.pl/html

  • voiceinthedesert1

    Oceniono 3 razy -3

    Pan Wroński ma rację. Samoloty powinny się grzać na wszystkich tych, którzy nie czynią nic, by ten konflikt zniknął z powierzchni ziemi natychmiast. Jest ich dużo, tych wyrzutków ludzkości. Dumny jestem z siebie, bo od pierwszego dnia, nieomal codziennie, walczę o akcję natychmiastową przeciwko wszystkim, którzy chcą by ten konflikt trwał do jutra!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX