Meller: "Niech biorą władzę i stanowiska, niech przejmują media i ministerstwa. TKM ad 2013?

- Najlepsze, co mogą przynieść najbliższe wybory, to samodzielne zwycięstwo PiS, pod niezmiennym przywództwem Jarosława Kaczyńskiego - pisze Marcin Meller w najnowszym ?Newsweeku?.
Marcin Meller, zapewniając, że felieton nie jest kpiną, apeluje do "lemingów, łże-elit i wszystkich tych, którzy stali tam, gdzie stało ZOMO", by nie szli na referendum w sprawie prezydent Warszawy i do najbliższych wyborów parlamentarnych. I choć, jak sam twierdzi, popiera ideę budowy w Warszawie pomnika Lecha Kaczyńskiego i nie jest zwolennikiem Prawa i Sprawiedliwości, to uważa, że najlepszym, co może się teraz wydarzyć, jest samodzielne zwycięstwo PiS w wyborach.

Meller twierdzi, że poziom rozczarowania rządzącą koalicją jest bardzo duży, a po katastrofie smoleńskiej opozycja "włączyła emocjonalne turbodoładowanie". Wśród rzeczy wymienianych przez dziennikarza, które mają świadczyć o radykalizacji opozycji, znajdują się m.in. oskarżanie rządu o rozkradanie Polski na zlecenie Rosji i Niemiec czy o dokonanie zamachu w Smoleńsku.

"Wariant egipski?"

Autor nazywa dziennikarzy takich periodyków jak "Gazeta Polska" czy "Do Rzeczy" "nieprzesadnie radykalnymi jak na prawicę" i zastanawia się, czy faktycznie uważają, że żyją w zniewolonym kraju z reżimowym rządem. Przekonuje dodatkowo, że na pewno myśli tak część ich czytelników. Meller uważa, że szansę na uspokojenie tego nurtu stwarza jedynie przejęcie władzy przez PiS. Jak pisze: "Niech ją biorą, niech niepokorni przejmują media i ministerstwa, niech ich wyborcy poczują się trochę bardziej u siebie, a ciśnienie może, podkreślam: może powoli zejdzie. Takie gigantyczne "Teraz K***a My Anno Domini 2013".

Dziennikarz stawia dalej pytanie - co, jeśli to nie pomoże lub nie przejmą władzy? I zastanawia się, czy czekają nas kolejne demonstracje uliczne, kolejne teorie spiskowe lub czy spotka nas to, co spotyka teraz Egipcjan. Na koniec dodaje, że w jego opinii, jeśli "władza zdepcze nasze Bractwo Muzułmańskie", to jest to i tak optymistyczna perspektywa, biorąc pod uwagę eskalację agresji i frustracji w życiu publicznym.

Więcej o: