Jak uniknąć wypadku nad wodą? "Zacznijmy myśleć" [RATOWNIK WOPR RADZI]

Tegoroczne lato pełne jest dramatycznych doniesień o utonięciach i wypadkach nad wodą. Piotr Rytko z WOPR tłumaczył w Radiu TOK FM, jak ich uniknąć. Najważniejsza jest profilaktyka. - Zacznijmy myśleć - apelował ratownik. A jeśli sami zobaczymy tonącego? - Przed samodzielnymi akcjami bym przestrzegał, bo prowadzą do nieszczęść - mówił.
Wiele wskazuje na to, że tegoroczny sezon będzie wyjątkowo tragiczny, jeśli chodzi o liczbę utonięć. Mimo kolejnych apeli ratowników z całej Polski dochodzą kolejne doniesienia o wypadkach nad wodą. O tym, jak im zapobiegać, opowiadał w audycji Przemysława Iwańczyka w Radiu TOK FM Piotr Rytko, wiceszef WOPR w Piasecznie.

- Generalnie w sytuacji kryzysowej, w przypadku wypadku na wodzie, bez skutecznej pomocy wyspecjalizowanych w tym zakresie ratowników trudno jest się uratować - zaczął Rytko. Dlatego najważniejsza jest profilaktyka. Co należy więc zrobić, planując wypad nad wodę? - Myśleć - podkreślił ratownik.

Podstawa to profilaktyka

Jeśli wybieramy się nad rzekę, kluczem jest wybór bezpiecznego miejsca na wypoczynek. - Rzeka jest żywiołem, to trudny i niebezpieczny akwen - tłumaczył Rytko. Dlatego powinniśmy przyjrzeć się budowie rzeki. Zazwyczaj będzie ona meandrować, tworzyć zakola. Wówczas z jednej strony rzeka będzie miała wysoki, a z drugiej niski brzeg. Brzeg wysoki, tzw. buchta, tworzy się przy głównym nurcie rzeki. To tzw. ploso, gdzie woda jest głęboka. - To miejsce bardzo niebezpieczne. Tak naprawdę nie powinniśmy w tym miejscu przebywać - podkreślał Rytko.

- Przy takim zakolu wybieramy przeciwległy brzeg, tam, gdzie jest tzw. odsypisko, przymulisko, płytsza woda, znacznie bezpieczniejsza niż po drugiej stronie brzegu - wyjaśniał ratownik. Na rzece trzeba też wystrzegać się tzw. przykos. To płytszy odcinek, który zakończony jest kantem, czyli gwałtownym spadkiem terenu. Na kancie tworzy się łuska, charakterystyczne zafalowanie, za którym głębokość drastycznie wzrasta, co jest zauważalne dzięki ciemniejszej wodzie.

Uważaj na rzeczne ostrogi

Początkowo spacer po przykosie, gdzie woda sięga najwyżej kolan, może być przyjemny. Jednak jeśli nie dostrzeże się kantu, można wpaść do głębokiej wody. - I trudno się uratować, bo trzeba płynąć pod prąd, żeby dostać się z powrotem na przykosę - mówi Rytko. Jednak to jest niezwykle trudne, gdyż dno na kancie łatwo się obrywa.

A jeśli już znajdziemy się na środku rzeki? Wówczas zwracajmy uwagę na ostrogi, podstawowe budowle hydrotechniczne na rzekach. To wały z kamieni lub innego kruszywa usytuowane prostopadle do nurtu rzeki. - Wystrzegajmy się ostróg i opasek, gdzie tworzą się wiry - apelował ratownik. Omijając więc ostrogi, próbujmy dostać się na łagodniejszy brzeg, przy którym woda będzie płytsza. Głębokość przy wysokim brzegu może nam uniemożliwić wydostanie się z wody.

Płyniesz łódką lub kajakiem? Załóż kamizelkę!

Coraz większą popularność zyskują także kajaki. Każdy zorganizowany spływ powinien rozpoczynać się od odprawy, na którym uczestnicy są zapoznawani z danym akwenem, występującymi na nim niebezpieczeństwami. - Kolejna kwestia to kamizelki asekuracyjne. Każdy uczestnik powinien mieć założoną kamizelkę - mówił Rytko. A z tym jest problem, nie tylko wśród kajakarzy, ale też pasażerów skuterów, łódek czy jachtów. Zwłaszcza że wielu z nich nie potrafi pływać i wypadnięcie za burtę kończy się tragicznie.

Dlatego też WOPR prowadzi w tym roku akcję "Wear It Poland!" (z ang. załóż to, Polsko!), która ma przekonywać do zakładania ratujących życie kamizelek.

Bezpieczeństwo nad jeziorem

Nie mniej niebezpieczne bywają jednak stawy czy jeziora. - Tu pojawia się problem braku kultury wypoczynku nad wodą - przyznał ratownik. Brawura, brak umiejętności pływackich i spożywanie alkoholu sprawiają, że wypoczynek kończy się tragicznie. Niektórzy plażowicze długo się opalają, po czym od razu wskakują do wody. - To wbrew wszelkim zasadom - zaznaczył Rytko. - Jeśli się opalamy, powinniśmy stopniowo wchodzić do akwenu. Zanim wejdziemy do wody, powinniśmy obmyć twarz, kark, klatkę piersiową wody w celu uniknięcia szoku termicznego, który może doprowadzić do utonięcia - tłumaczył ratownik.

Problemem na jeziorach są także żeglarze czy sternicy motorówek, którzy nie zawsze przestrzegają zasad bezpiecznego zachowania się. Motorówki, skutery, a nawet żaglówki nie powinny podpływać bliżej niż 100 m do brzegu. Żółte boje wyznaczające granicę kąpieliska to jednocześnie granica nieprzekraczalna dla łodzi.

Zdradliwe morskie prądy

Jednak najwięcej ofiar pochłania morze. - Wiąże się to z warunkami atmosferycznymi. Wiatr tworzy dość wysokie fale - mówił Rytko. - Główna przyczyna ostatnich wypadków to prądy wsteczne lub tzw. prądy strugowe - wyjaśniał ratownik. Prądy wsteczne podmywają dno pod człowiekiem, nawet jeśli stoi w dość płytkiej wodzie. Człowiek przewraca się i jest wciągany w głąb morza. Prądy strugowe powstają, gdy fala przyboju odbija się od brzegu i powraca w kierunku morza. Nawet doświadczeni pływacy mogą sobie nie poradzić, jeśli zostaną porwani przez taki strumień.

Co robić, jeśli porwie nas morze? - W miarę możliwości utrzymać się na powierzchni i próbować odpłynąć w bok strumienia, wzdłuż brzegu - tłumaczył Rytko. Dopiero kiedy poczujemy, że minęliśmy prąd, możemy płynąć w kierunku brzegu.

- Na morzu tego typu prądy powstają przy falochronach. Skakanie z dalb (pali wbitych w dno akwenu - red.) do morza jest bardzo niebezpieczne. Często dalby oblepione są muszlami, które ranią osoby, które chciałyby się na nie wydostać - mówił ratownik. - Unikajmy falochronów, trzymajmy się wyznaczonego kąpieliska - apelował.

Widzisz tonącego? Dzwoń po pomoc

Co zrobić, jeśli to my zobaczymy osobę tonącą? - Przestrzegałbym wszystkich słuchaczy przed działaniami ściśle związanymi z ratowaniem człowieka w wodzie. Jeśli osoba jest nieprzygotowana do tego, żeby wskoczyć do akwenu, nie ma bojki asekuracyjnej, pasa ratowniczego, nie powinna wchodzić do wody - podkreślał Rytko.

Ratownik mówił, że często przypadkowe osoby, które rzucają się na ratunek tonącym, podzielają ich los i giną. - Jeśli nie jesteśmy na strzeżonym kąpielisku, wezwijmy ratowników - mówił Rytko. Wystarczy zadzwonić pod numer 601 100 100, aby połączyć się z koordynatorem ratownictwa wodnego w najbliższej miejscowości. W tym czasie można próbować rzucić tonącemu linę. Służą do tego specjalne rzutki rękawowe, które można kupić w sklepach żeglarskich czy turystycznych. Jeśli pod ręką nie mamy jednak żadnej liny, pozostaje wykonanie łańcucha z ludzi, którzy chwytają się za przeguby rąk. - Przed samodzielnymi akcjami bym przestrzegał, bo prowadzą do nieszczęść - zaznaczył ratownik.

Nad jezioro z bojką

Rytko mówił też, że planując wyjazd nad wodę, warto zaopatrzyć się w bojkę asekuracyjną, czyli pomarańczowy pływak z linką i szelkami. Akcesoria te dostępne są choćby w sklepach żeglarskich. - Polecam wszystkim, którzy lubią wypływać w głąb jeziora, by zakładały taką bojkę - mówił ratownik. Bojka przydaje się, gdy opadniemy z sił lub dostaniemy skurczu. To również dobry sposób sygnalizacji naszego położenia, dzięki któremu jesteśmy widoczni dla statków czy skuterów. Bojka to także dobre rozwiązanie, jeśli nad wodę wybieramy się całą rodziną, zwłaszcza z mniejszymi dziećmi.

Więcej o:
Komentarze (2)
Jak uniknąć wypadku nad wodą? "Zacznijmy myśleć" [RATOWNIK WOPR RADZI]
Zaloguj się
  • teodor_jeske_choinski_1

    0

    Myslec z lbem pod woda?!
    Nie za pozno troche?

  • dziadekjam

    Oceniono 5 razy -1

    Jak uniknąć wypadku nad wodą? Najprościej, to się do niej poza łazienką nie zbliżać.Kąpiel w wannie koniecznie w kapoku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX