"Gowin energicznie idzie ku opuszczeniu PO. Szybko nie znajdzie nowej partii"

Zdaniem prof. Aleksandra Smolara polityczne losy Jarosława Gowina są przesądzone. - On idzie energicznie ku opuszczeniu PO. To, co proponuje Gowin, jest dziś mało atrakcyjne dla szerokiego elektoratu. Ale dla pewnych grup, np. sfrustrowanego małego biznesu, może to być pociągające. Ale to nie jest recepta na dużą partię - ocenił w TOK FM prezes Fundacji Batorego.
Prof. Aleksander Smolar wieszczy rozstanie Jarosława Gowina z Platformą Obywatelską. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Gowin, "energicznie idzie ku opuszczeniu PO". Zdaniem prezesa Fundacji Batorego kontrkandydat Donalda Tuska w walce o fotel szefa Platformy odejdzie sam lub zostanie wyrzucony z partii.

A sam Jarosław Gowin niestrudzenie jeździ po kraju. I przekonuje, że jest lepszy od Donalda Tuska. - Wiem, na kogo się poważyłem. Na najpotężniejszego człowieka w kraju. I przed oczami stają mi Płażyński, Rokita, Gilowska, Olechowski... - mówił w Zielonej Górze, pytany o polityczną przyszłość. Wg byłego ministra sprawiedliwości premier już "pogodził się z porażką" Platformy w najbliższych wyborach.

To będzie zaczyn

Prof. Smolar nie przewiduje, żeby Gowin po opuszczeniu PO związał się od razu z jakąś istniejącą już partią. Postawi więc na budowę własnego ugrupowania - konserwatywnego obyczajowo i liberalnego gospodarczo. - Elektorat o takich poglądach jest mocno ograniczony. To, co on przedstawia, jest dziś mało atrakcyjne dla szerokiego elektoratu. Ale dla małych elitarnych grup - np. sfrustrowanego małego biznesu - może być atrakcyjne. Nie jest to recepta na dużą partię. To będzie raczej pewien zaczyn, który będzie próbował z czasem przejąć elektorat - tłumaczył szef Fundacji Batorego.

Jak podkreślał w TOK FM, jeśli takiemu ugrupowaniu udałoby się przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy, byłby to materiał na koalicjanta. Także dla Platformy Obywatelskiej.

PO nie wygra, ale może rządzić

Pragmatyzm PO może zdecydować o losach tej partii. Według prof. Smolara bardzo prawdopodobne jest, że wybory parlamentarne w 2015 roku wygra Prawo i Sprawiedliwość. Ale nie oznacza to, że partia Jarosława Kaczyńskiego utworzy rząd.

- Mało prawdopodobne jest to, że PiS zdobędzie tak dużo głosów, że będzie mógł samodzielnie rządzić. A ta partia nie ma zdolności koalicyjnej. Może się więc okazać, że choć będzie pierwszą partią w wyborach, rząd utworzy PO. Z SLD i PSL. Albo samym Sojuszem - uważa szef Fundacji Batorego.

Platformie udało się wrócić na fotel lidera, w najnowszym sondażu poparcia dla partii politycznych. Gdyby wybory odbyły się w połowie wakacji, ugrupowanie Donalda Tuska zdobyłoby 25 proc. głosów. Na Prawo i Sprawiedliwość chce głosować 24 proc. wyborców.

Więcej o: