Nie byłoby "pisiora", gdyby nie wojna na Dolnym Śląsku. Między Schetyną a Protasiewiczem"

Wg Grzegorza Rzeczkowskiego z "Polityki", ujawnienie nagrań ze spotkania premiera z działaczami PO to efekt walki o fotel szefa Platformy na Dolnym Śląsku. - Tam "człowiek Tuska" - Jacek Protasiewicz - rzucił rękawicę Grzegorzowi Schetynie. Jeśli Tusk wszedł na teren Schetyny, to były marszałek Sejmu łatwo nie odpuści - stwierdził dziennikarz w TOK FM.
Ujawnienie przez "Newsweek" nagrań podczas, których premier Tusk mówi o "pisiorze", najbardziej chyba ucieszyło Jarosława Gowina. Kontrkandydat Donalda Tuska od razu zaczął w mediach opowiadać o pogardzie wobec polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Ale afera wokół słów szefa rządu może być kolejnym elementem, który osłabi - i tak słabnącą już - partię rządzącą. Kto za nią stoi?

To efekt tego, co się dzieje na Dolnym Śląsku, gdzie niebawem dojdzie do starcia Grzegorza Schetyny i wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jacka Protasiewicza, kojarzonego z Donaldem Tuskiem. Protasiewicz rzucił rękawice Schetynie. Ale większym problemem może być dla "schetynowców", że Protasiewicz proponuje, żeby Platforma Obywatelska przeprosiła się z prezydentem Wrocławia - Rafałem Dutkiewiczem - z którym, delikatnie mówiąc, Schetyna się nie lubi. To zostało potraktowane jak potwarz, przez otoczenie byłego marszałka Sejmu, i teraz mamy kolejną odsłonę tego konfliktu - wyjaśniał w "Poranku Radia TOK FM" Grzegorz Rzeczkowski, z "Rzeczpospolitej".

"Były marszałek łatwo nie odpuści"

Podstawowym faktem, który może być najważniejszym argumentem, na poparcie tych słów jest to, że premier o "pisiorze" mówił podczas spotkania z działaczami PO z... Dolnego Śląska.



Zdaniem Rzeczkowskiego, choć konflikt między "tuskowcami" a "schetynowcami" trwa od lat, to "teraz dojdzie do jego erupcji". - Jeśli Tusk wszedł na teren Schetyny, to nie wydaje mi się, żeby były marszałek Sejmu łatwo odpuścił. Ten konflikt jest znacznie poważniejszy niż spór Jarosława Gowina i Donalda Tuska. Niedługo zapomnimy o Gowinie. A konflikt między Schetyna-Tusk jest o tyle niebezpieczny, że za oboma politykami stoją bardzo poważne siły.

A gdzie instynkt samozachowawczy?

Skalą wewnątrzpartyjnej walki w Platformie Obywatelskiej zaskoczony jest dr Robert Sobiech, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Politycy powinni mieć instynkt samozachowawczy. A to, co robią politycy PO, to podtapianie własnego okrętu. I tego nie rozumiem - przyznał w "Poranku Radia TOK FM".

Według eksperta, choć spadek poparcia dla Platformy trwa od miesięcy, to partia nie jest w stanie tego zahamować. Głównie właśnie przez wewnętrzne wojny. - I media ciągle publikują informacje o tych sporach - mówił dr Sobiech. A to buduje obraz PO jako partii skłóconej i skupionej na sobie.

"To Schetyna powinien wyjaśnić, o co chodzi" - min. Sienkiewicz po "pisorze w MSW" >>

Więcej o: