Coraz więcej Polaków używa Instagrama. "Najprostsze zdjęcie zrobione z filtrem robi wrażenie. Ale to nie jest lepsze zdjęcie"

W Polsce lawinowo rośnie liczba użytkowników Instagrama, który pozwala publikować i upiększać zdjęcia ze smartfonów. - Proces upowszechnienia nie niszczy fotografii na wysokim poziomie - mówi w rozmowie z tokfm.pl Wojciech Grzędziński, laureat World Press Photo. - Najprostsze zdjęcie zrobione z filtrem robi wrażenie. Ale to nie jest lepsze zdjęcie - zastrzega.
Jak donoszą wirtualnemedia.pl, od początku roku liczba użytkowników serwisu Instagram.com w Polsce podwoiła się i przekroczyła milion osób. Według ekspertów z jego mobilnej wersji regularnie może korzystać 500 tys. osób. Instagram to aplikacja umożliwiająca automatyczne zamieszczanie w sieci własnych zdjęć ze smartfona z dodatkiem filtrów i efektów wizualnych.

"Dobrze, że ludzie przekonują się do fotografii"

Niektórym fotografom na widok marnych zdjęć przepuszczonych przez efekciarskie filtry "krwawią oczy". - Każdy ma prawo do tego, żeby publikować to, co chce. A ja mam prawo do tego, żeby na to nie patrzeć. I z tego prawa korzystam - mówi w rozmowie z tokfm.pl Wojciech Grzędziński, laureat World Press Photo i osobisty fotograf prezydenta Bronisława Komorowskiego. Jego zdaniem popularność Instagrama nie zepsuje fotografii. - To są kompletnie różne sprawy. Na pewno dobre jest, że ludzie fotografują, przekonują się do fotografii i możliwości, jakie daje to medium - mówi.

- Proces upowszechnienia nie niszczy fotografii na wysokim poziomie - mówi Grzędziński. - Fotografii profesjonalnej, artystycznej jest wręcz coraz więcej. Fakt, zalew miernej fotografii w jakiś sposób spłyca odbiór i dobre zdjęcia coraz częściej giną - tłumaczy. Popularyzacja tego medium za pomocą serwisów podobnych do Instagrama może więc mieć zalety. - Im więcej osób fotografuje, tym dostęp do tych, które mają talent, jest łatwiejszy - podkreśla Grzędziński.

"Najlepszy filtr to brak filtra"

Plusy Instagrama docenił też Pete Souza, oficjalny fotograf Baracka Obamy, prezydenta USA. Dlatego dołączył do serwisu i zamierza tam publikować wykonane smartfonem zdjęcia zza kulis swojej pracy. - Sam fotografuję telefonem. To coś fantastycznego, że mam w kieszeni aparat pozwalający na zrobienie fajnego zdjęcia - przyznaje Grzędziński.

Fotograf polskiego prezydenta przyznaje, że ma konto na Instagramie, ale rzadko z niego korzysta. - Dla mnie Instagram jest formą prezentacji, a nie metodą robienia zdjęć - zastrzega. W rozmowie z dziennikarzem "Time'a" Souza podkreśla, że jego ulubionym filtrem jest "brak filtra". - Te filtry to imitacja tego, co można uzyskać, dobierając negatyw, obiektyw czy inne ustawienia - wyjaśnia Grzędziński. I zaznacza, że funkcje dostępne w Instagramie można spotkać w wielu innych programach. - Ja z nich korzystam. To daje fajny efekt, jeżeli się wie, jak go użyć - mówi polski fotograf.

"Najprostsze zdjęcie zrobione z filtrem robi wrażenie. Ale nie jest lepsze"

Czy jednak marne technicznie zdjęcie przepuszczone przez zestaw filtrów nie jest jak "zupa z proszku"? - Kiedyś, żeby uzyskać zdjęcie z efektem kolodionu, trzeba było mieć dostęp do specjalnych środków, płytki, aparatu. Wykonanie zdjęcia trwało godzinę, a przygotowania kolejnych kilka. Do jednego zdjęcia - opowiada Grzędziński. - Teraz wystarczy włożyć filtr. Czy to będzie lepsze zdjęcie? Nie. To zależy od tego, co fotografujemy. Co jest przed obiektywem, a nie co jest do niego włożone. Najprostsze zdjęcie zrobione z filtrem robi wrażenie. Ale to nie jest lepsze zdjęcie - zastrzega fotograf.