Grzegorz Miecugow zaatakowany na Woodstocku. Oskar W. usłyszy zarzuty. Kim jest mężczyzna, który uderzył dziennikarza?

Podczas prowadzonego na żywo programu ?Szkło kontaktowe? Grzegorz Miecugow został zaatakowany przez jednego z uczestników Przystanku Woodstock. Mężczyzna wbiegł na scenę, trzykrotnie uderzył go w twarz i pokazał kartkę z napisem "TVN kłamie". Wiadomo już, kim jest napastnik
Zatrzymany przez ochronę festiwalu i przekazany policji napastnik to 25-letni Oskar W., mieszkaniec Białegostoku. W internecie chętnie demonstruje swoje przekonania polityczne, relacjonując spotkania i konferencje Janusza Korwin-Mikkego. Z wyrazistych przekonań znają go woodstockowicze.



Stały bywalec Przystanku Woodstock

Mężczyzna nie był wcześniej karany, choć to nie pierwszy raz, kiedy sprowokował incydent na Przystanku Woodstock. W zeszłym roku zaatakował werbalnie z widowni prezydenta Bronisława Komorowskiego i Jurka Owsiaka. Dwa lata wcześniej podczas spotkania z Jerzym Buzkiem pytał byłego premiera, czy ma pochodzenie żydowskie.


Incydent z prezydentem Komorowskim

- Ten mężczyzna jest nam dobrze znany z bardzo aktywnego manifestowania swoich poglądów. Ale Przystanek Woodstock to miejsce, gdzie jesteśmy otwarci na bardzo różne przekonania i ich wyrażanie. Wcześniej nigdy nie przekroczył granic określonych prawem, więc nie było interwencji - mówi w rozmowie z nami rzecznik WOŚP Krzysztof Dobies. Podkreśla jednak, że wczorajszy incydent nie mieści się w żadnych dopuszczalnych ramach.

Zarzuty jeszcze dziś

Oskar W. jeszcze dziś usłyszy zarzuty. Jak informuje lubuska policja, będzie to zarzut zakłócenia przebiegu imprezy masowej, za co grozi mu grzywna nie mniejsza niż 120 stawek dziennych, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Postawiony mu będzie również zarzut z art. 43 Ustawy Prawo Prasowe, mówiący o tym, że kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.