Ekspert o nagraniu wypadku: To będzie jedna z prostszych do wyjaśnienia katastrof kolejowych

- Materiał wideo z katastrofy w Hiszpanii jednoznacznie pokazuje, że pociąg jechał z nadmierną prędkością - mówi dla portalu Gazeta.pl Jakub Madrjas z "Rynku Kolejowego". Ekspert podkreśla, że dla biegłych już samo nagranie może być dowodem na złamanie procedur, a wczorajsza katastrofa będzie jedną z prostszych do wyjaśnienia.
W katastrofie, do której doszło w środę o godz. 20.42 około czterech kilometrów od stacji Santiago de Compostela, w północno-zachodniej Hiszpanii, zginęło według oficjalnych danych 78 osób.

Na nagraniu z kamer przemysłowych, które pokazano w mediach, widać, jak jadący z dużą prędkością pociąg wchodzi w ostry zakręt. Jeden z pierwszych wagonów wykoleja się, a następnie uderza w betonową ścianę wzdłuż torów.

Anonimowi śledczy, cytowani przez agencję EFE, twierdzą, że pociąg wszedł w zakręt z prędkością 150-190 km/h, w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 80 km/h.

Ekspert: Poznanie przyczyn to nie koniec

Jakub Madrjas z "Rynku Kolejowego" zwraca uwagę, że w rękach sędziego jest już pełny zapis z rejestratorów przebiegu katastrofy, w tym m.in. zapis rozmów maszynistów i jakie wydawali polecenia.

- Czym innym jest jednak poznanie przyczyn katastrofy, a czym innym będzie poznanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego maszynista jechał z taką dużą prędkością - podkreśla.

Na pytanie, czy nadmierna prędkość pociągu była podyktowana chęcią nadrobienia kilkuminutowego opóźnienia, Madrjas mówi, że odpowiedzi na to pytanie mogą dostarczyć też sami maszyniści, którzy przeżyli katastrofę.

Maszynista zaufał w możliwości techniczne pociągu?

- W tej chwili możemy tylko zgadywać, choć w tym wypadku jest to trochę dziwne. Pierwszy maszynista ma 30-letnie doświadczenie i od roku jeździł na tej trasie. Mogę jedynie przypuszczać, że maszynista ufał w możliwości techniczne i duży zapas bezpieczeństwa, który jest w pociągach - wyjaśnia Madrjas.

Ekspert "Rynku Kolejowego" zwraca uwagę, że pociąg, który wykoleił się przed dworcem w Santiago de Compostela, to jedyny taki nowoczesny pociąg dużych prędkości na świecie. - To nowoczesna linia kolejowa z bardzo specjalnymi pociągami. Każdy z członów składu został wyposażony dodatkowo w silnik spalinowy, dzięki czemu może on osiągać duże prędkości. Dodatkowo w trakcie jazdy może zmieniać rozstaw kół. Nie wiadomo, czy to miało wpływ na katastrofę, ale na pewno zmieniło charakterystykę rozkładania się masy całego pociągu - mówi.

Jednak zdaniem Jakuba Madrjasa, nawet tak nowoczesny pociąg nie może bezpiecznie pokonać zakrętu z nadmierną prędkością. - Jeżeli na zakręcie było ograniczenie prędkości do 80 km/h, to margines bezpieczeństwa na pewno nie sięgał 190 km/h - dodaje.

Automatyczny system spowalnia bieg, ale dopiero po przekroczeniu 200 km/h

"Rynek kolejowy" na swojej stronie internetowej w tekście o przyczynach katastrofy zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. Otóż na linii nie został uruchomiony europejski system kontroli pociągu ETCS, ale starszy, hiszpański system ASFA. Jest on jednak zbliżony do ETCS poziomu 1 i zapewnia sygnalizację kabinową oraz samoczynne hamowanie pociągu.

Według hiszpańskiego eksperta, który rozmawiał z portalem dziennika El Mundo, system jednak nie zadziałał, bo paradoksalnie pociąg jechał za wolno. System zaczyna spowalniać pociąg dopiero po przekroczeniu 200 km/h, a z wstępnych ustaleń śledczych wynika, że skład jechał 190 km/h.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o postępach śledczych badających przyczyny katastrofy w Hiszpanii? Masz telefon z Androidem? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE! Najważniejsze informacje codziennie, na żywo w Twoim telefonie!

Więcej o: