Nowe fakty ws. Iwony Wieczorek. Śledczy ignorowali informacje z billingów?

W aktach Iwony Wieczorek, 19-latki, która zaginęła w Gdańsku w 2010 roku, jest wiele informacji, które zostały pominięte przez śledczych - informuje ?Polityka?. - Do dziś tego nie rozumiem - mówi tygodnikowi policjant zajmujący się tą sprawą. Chodzi m.in. o tajemnicze billingi telefoniczne. Wynika z nich, że ktoś pojawiał się w tych samych miejscach, w których widziano Iwonę.
W 15. tomie akt zgromadzonych ws. Iwony Wieczorek znajduje się raport z analiz połączeń telefonicznych (zrobiono go dopiero rok po zaginięciu dziewczyny). Wynika z niego, że pewien numer telefonu "pojawiał się" w tych samych miejscach co nastolatka - czytamy w "Polityce". Śledczych tan fakt nie zainteresował. Informacje nie zostały rzetelnie zbadane.

Tajemniczy numer jest w aktach opisany jako "numer poruszający się po drodze tożsamej". "Polityka" cytuje fragment policyjnego raportu na ten temat: "Po kłótni i odejściu Iwony Wieczorek ten numer pojawiał się dokładnie w tych samych miejscach co zaginiona. Około czwartej rano, czyli wówczas, gdy kamera po raz ostatni zarejestrowała Iwonę, telefon pozostaje wyłączony przez około godzinę, przy czym logowania są na terenie Sopotu w okolicy miejsca ostatniego kontaktu Iwony Wieczorek. Następnie numer loguje się w okolicy ulicy, nawet okolicy zamieszkania Iwony Wieczorek".

"Mijały miesiące, kiedy w śledztwie nic się nie działo"

Co więcej, właśnie z tym tajemniczym numerem telefonu w noc zaginięcia Iwony Wieczorek kontaktował się jej chłopak Paweł. Kontakt powtarzał się też później - zawsze wtedy gdy temat Iwony Wieczorek znów pojawiał się w mediach. Jednak i on, i dziewczyna, która okazała się właścicielką numeru, zostali przesłuchani dopiero wiele miesięcy później. Oboje zeznali, że się nie znają, i stwierdzili, że nigdy się ze sobą nie kontaktowali.

Sprawa pozostała niejasna. Śledczy nie zajęli się szerzej tym wątkiem. Dlaczego? - Do dziś tego nie rozumiem, taka głośna sprawa, a mijały miesiące, kiedy w śledztwie nic się nie działo (...), w ogóle wszystko było płytkie, pobieżne - mówi "Polityce" policjant pracujący przy śledztwie.

Zaginęła trzy lata temu. Pokłóciła się ze znajomymi

19-letnia Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r. Bawiła się w sopockiej dyskotece. Po kłótni ze znajomymi opuściła towarzystwo i wybiegła na ulicę. Wiadomo, że poszła deptakiem Monte Cassino w stronę molo, potem skręciła w kierunku Gdańska i dalej maszerowała Bulwarem Nadmorskim do domu. Jej komórka przestała działać - bateria się wyczerpała. Nie miała pieniędzy na taksówkę, dlatego kilkukilometrowy dystans do domu postanowiła pokonać pieszo. Było już jasno, gdy na Bulwarze Nadmorskim idącą Iwonę zarejestrowała kamera monitoringu ulicznego. Od tej chwili ślad po dziewczynie się urwał.

Co jakiś czas w sprawie zaginionej pojawiają się kolejne wątki. Ostatnio - w lipcu tego roku - media obiegła informacja, że Iwona mogła być widziana na stacji metra w Paryżu.

Cały tekst do przeczytania w środowej "Polityce" i w serwisie Polityka.pl.